Majchrzak i Linette chcą piąć się w rankingach

0
104
fot. archiwum zawodniczki

Więcej upadków niż wzlotów, spadki w rankingu, a w konsekwencji na koniec sezonu zmiany szkoleniowców. Te rzeczy łączą Magdę Linette i Kamila Majchrzaka, którzy w nadchodzącym sezonie znów zamierzają się wspinać w drabinkach WTA i ATP.

Jeszcze przed rokiem to Linette była najwyżej rozstawioną polską rakietą wśród kobiet. Sukces Igi Świątek na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu sprawił, że warszawianka wskoczyła do drugiej dziesiątki rankingu WTA, a poznaniance przyszło jedynie obserwować niesamowity postęp rodaczki. Sama w poprzednim, krótkim sezonie nie nawiązała formą do rewelacyjnego 2019 roku. W US Open czy French Open kończyła zmagania odpowiedniej w drugiej i pierwszej rundzie. Zawodniczka nie ukrywała, że przeszkodą w powrocie do wysokiej dyspozycji była przerwa w rozgrywkach.

– Nie każdy może być Igą Świątek. Po sezonie 2019, który był najlepszy w jej karierze, utrzymać się na wysokim poziomie jest zawsze troszkę trudniej, niż na niego wskoczyć – mówi pasja.azs.pl Adam Romer, redaktor naczelny Tenis Klubu, komentator tenisa. – Linette zawsze miała kłopot ze stabilnością. Często toczyło się, że mecz w jej rękach wymykał się spod kontroli – dodaje.

Niezależnie od wszelkich okoliczności, Linette dalej plasuje się wysoko w rankingu WTA. W ostatnim zestawieniu z 11 stycznia br. jest 40. – W pewien sposób pomogła jej sytuacja z pandemią. Szczególnie pod koniec nastąpiło u Magdy zmęczenie materiału na linii zawodniczka-trener. Mam wrażenie, że decyzja o rozstaniu z Markiem Gellardem była jakby podjęta wspólnie – opowiada Romer.

Jak przyznawała sama tenisistka AZS Poznań, w parze z dużymi oczekiwaniami obojga nie szły zeszłoroczne rezultaty na korcie. Gellarda, z którym Linette w październiku zakończyła współpracę, zastąpił miesiąc później Nikola Horvat. Chorwat został polecony niespełna 29-latce przez Izo Zunicia, byłego trenera i obecnego partnera Linette.

Celem Polki na kolejne miesiące są m.in. wygrane pojedynki w Wielkim Szlemie i marsz w stronę pierwszej dwudziestki rankingu WTA. Zdaniem Romera, droga do dalszego awansu nie będzie łatwa. – Życzę Magdzie dalszego awansu, ale myślę, ze z każdym rokiem będzie jej coraz trudniej. W pierwszej kolejności powinna się skupić na utrzymanie bieżącej pozycji. Nadchodzi fala młodych dziewczyn, które stać na powalczenie o miejsce w TOP 100. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądała pod okiem nowego szkoleniowca. Poza jednym wyjątkiem nie było jej dane zabłysnąć w Wielkim Szlemie. Dwa dobre turnieje w tym cyklu pozwoliłyby Magdzie zdobyć pewną nadwyżkę punktową, która umożliwi grę w turniejach silniejszej rangi – uważa Romer.

Wiadomo już, że Linette nie zobaczymy w nadchodzącym Australian Open na kortach w Melbourne. Polka wycofała się ze startu z uwagi na konieczność przejścia operacji kolana. Przerwa ma potrwać kilka tygodni. – Uwielbiam Australię i każdy turniej, który tam rozgrywam, dlatego ta decyzja była bardzo trudna, ale niestety konieczna – napisała 28-latka na Twitterze.

Z kolei Kamil Majchrzak, tenisista AZS Łódź, który ubiegły rok rozpoczął z urazem miednicy, zakończył poprzedni sezon z jednym turniejowym zwycięstwem. We wrześniu, w zawodach z cyklu ATP Challenger w czeskim Prościejowie pokonał w finale Hiszpana Pablo Andújara 6:2, 7:6 (5). Z kolei grudzień był dla niego intensywnym czasem. Najpierw ogłosił, że jego nowym szkoleniowcem został Szwed Joakim Nystroem, z którym wspólnie mają pracować w Sztokholmie. Skandynawski trener ma pomóc 25-latkowi z Piotrkowa Trybunalskiego w powrocie do pierwszej setki rankingowej i marszu w stronę czołowej pięćdziesiątki najlepszych tenisistów świata. Ewentualny spory awans uchyliłby naszemu zawodnikowi furtkę do startu w tegorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio.

Pierwsze tygodnie współpracy z Nystroemem pokrzyżowało zakażenie Majchrzaka koronawirusem. Na szczęście tenisista AZS już po Bożym Narodzeniu wrócił do pełni treningów, a na dodatek miła niespodzianka napłynęła do niego z Antypodów. Wskutek wycofania się Szwajcara Rogera Federera i Francuza Lucasa Pouille’a Majchrzak znalazł się w głównej drabince Australian Open.

– Kamil miał za sobą bardzo ciężki rok. Uczciwie trzeba powiedzieć, że wygrzebał się z bardzo poważnej kontuzji, za co należy mu się uznanie. Szczęśliwie udało mu się wyjść z tego urazu, dalej rywalizować i dotrwać do końca roku bez większych strat rankingowych. Z jego punktu widzenia najważniejsze, że nie musi grać eliminacji Wielkiego Szlema – przekonuje Romer. – Dla Kamila ambicją jest ponowne znalezienie się w pierwszej setce ATP (obecnie jest 107. – dop. red.). Tu stawiam wielki znak zapytania. Ćwicząc z nowym szkoleniowcem, w nowym otoczeniu, dochodzi do radykalnej zmiany. Przeniósł się z Łodzi do Sztokholmu. Życzę mu, by ta zmiana zatrybiła i wyszła na plus. To się okaże prawdopodobnie po pierwszych startach – kończy nasz rozmówca.

Australian Open w tym roku potrwa od 8 do 21 lutego. Tydzień wcześniej, również w Melbourne, równolegle zostaną rozegrane dwa turnieje rankingi ATP 250 (31 stycznia – 6 lutego, jeden z turniejów jest przeniesiony z Adelajdy). Majchrzak zgłosił się do obu z nich i jest na liście zawodników oczekujących na udział w drabince głównej.