Historyczny sukces badmintonistów AZS UMed Łódź

1
443

– Cała drużyna zasłużyła na uznanie – podsumowuje udany sezon badmintonistów AZS UMed Łódź w Lotto Ekstralidze zawodniczka i jednocześnie trenerka zespołu, Dominika Cygan. Drużyna AZS UMed Łódź odniosła w tym roku historyczny sukces, zajmując w rundzie zasadniczej czwarte miejsce, premiowane awansem do play-off. W półfinale badmintoniści z Łodzi mieli zmierzyć się z SKB Litopol Malow Suwałki. Pod koniec marca Polski Związek Badmintona ogłosił jednak, że ze względu na epidemię koronawirusa runda finałowa nie zostanie rozegrana i za ostateczną uznano kolejność drużyn po rundzie zasadniczej.

Jesteś jednocześnie trenerką i zawodniczką drużyny AZS UMed Łódź. Od ilu sezonów trwa Twoja przygoda z zespołem i w jakich okolicznościach dołączyłaś do drużyny?

– Moja przygoda z AZS UMed Łódź zaczęła się trzy lata temu. Dostałam wówczas propozycję gry w zespole Ekstraklasy, co bardzo mnie ucieszyło. Początkowo myślałam, że to faktycznie będzie tylko przygoda, że zostanę na chwilę. Współpraca jednak mocno się rozwinęła. Oprócz gry w drużynie, zaczęłam się także zajmować prowadzeniem treningów dla zawodników AZS UMed Łódź. To moja wielka pasja! Atmosfera w drużynie jest bardzo pozytywna i wręcz zachęca do pracy. Pracuję z zawodowcami-pasjonatami badmintona, zawodnicy przychodząc na trening wiedzą czego chcą, są zdeterminowani, zostawiają serce na korcie. Taka praca to czysta przyjemność.

Porozmawiajmy o rozgrywkach Ekstraklasy, w których tak świetnie poradziliście sobie w tym roku. Ekstraklasa Badmintona jest obecnie rozgrywana w nowej formule. Czy możesz więcej opowiedzieć o tym jakie zmiany wprowadzono i jak one sprawdziły się Twoim zdaniem w rozegranych już rundach?

– Na początku w Ekstralidze obowiązywał system gry do dwóch wygranych setów, do 21 punktów. To znacznie wydłużało rozgrywane mecze, co z kolei nie wpływało pozytywnie na widowiskowość i medialność dyscypliny. Wprowadzono więc zmiany, zgodnie z którymi mecz odbywał się do trzech wygranych setów, do 11 punktów. Według mnie krótkie sety wymagają od zawodników wysokiej koncentracji przez cały czas trwania meczu, w tym systemie odrobienie straty dwóch, trzech punktów jest niemal niemożliwe. Z drugiej strony krótkie sety to zniwelowanie różnic pomiędzy zawodnikami z „wysokiej” półki a tymi graczami, którzy dopiero wchodzą na ten pułap. Dzięki temu praktycznie wszystko się mogło wydarzyć – dla jednych było to oczywiście korzystne, a dla innych nie. Obecnie w ekstralidze obowiązuje gra do 15 punktów do dwóch wygranych setów. Wydaje mi się, że ten system jest optymalny, ponieważ mecze wcale nie są wydłużone, co powinno satysfakcjonować zarówno kibiców, jak i media. Jednocześnie spotkania nie są zbyt krótkie – niekiedy na to narzekali zawodnicy przy rozgrywkach do 11 zdobytych punktów.

AZS UMed Łódź występuje w Ekstraklasie już od kilku lat. W dotychczasowych edycjach zespół plasował się na miejscach 5-8. Przed tym sezonem nie ukrywaliście wysokich aspiracji. Co według ciebie zadecydowało o tym, że udało się odnieść wymarzony sukces i awansować do play-off w tym roku, a jak się ostatecznie okazało – uplasować na czwartej pozycji?

– Na sukces drużyny AZS UMed Łódź złożyło się kilka czynników. Na pewno jednym z ważniejszych było pozyskanie nowych zawodników, co bardzo zmotywowało drużynę, pozwoliło nam uwierzyć w sukces, który finalnie osiągnęliśmy. Ponadto przez cały sezon byliśmy bardzo skoncentrowani na każdym meczu, nie odpuszczaliśmy żadnego spotkania. Dla nas każdy punkt był bardzo ważny – wiedzieliśmy, że będzie miał znaczenie dla klasyfikacji końcowej. Oczywiście w osiągnięciu celu pomogła również dobra atmosfera, która nam towarzyszyła na wszystkich wyjazdach. Mamy zgrany zespół, zawsze się wspieramy, cieszymy z wygranych pojedynków, a po przegranych meczach pocieszamy się nawzajem i wyciągamy wnioski na przyszłość. Nikt w zespole nie wywiera na pozostałych zawodnikach niepotrzebnej presji, ponieważ wierzymy, że każdy z nas zostawia więcej niż 100% na boisku. Z tego się cieszymy i jesteśmy dumni.

Tak jak wspomniałaś, jednym z ważnych kroków było wzmocnienie zespołu i pozyskanie nowych zawodników. Kto tworzył w tym sezonie drużynę AZS UMed Łódź? Czy wyróżniłabyś szczególnie któregoś z zawodników?

Tak, w tym roku przeprowadziliśmy transfery, z których jesteśmy zadowoleni. Udało nam się pozyskać Arianę Marushchak, Adama Szolca i Anetę Niklas. Wszyscy bardzo dobrze odnaleźli się w naszej drużynie i pokazali się z bardzo dobrej strony, udowadniając swoja klasę na korcie. Oprócz nich skład naszej drużyny tworzyli Jacek Kołumbajew, Magdalena Okupniak, Michał Kikosicki, Lukas Holub, Dominika Cygan, Michał Suski, Grzegorz Włodarczyk i Yelyzavieta Yakovlieva.

Jako trener uważam, że cała drużyna zasłużyła na uznanie, szczególnie, że zespół od początku rozgrywek był zgrany. Chcę jednak wyróżnić Jacka Kołumbajewa, szczególnie za postawę w dwóch ostatnich rundach, kiedy musiał zagrać dodatkowe mecze ze względu na rezygnację jednego z naszych zawodników. Jacek, który do tej pory występował głównie w grach podwójnych musiał wyjść na kort i zmierzyć się z zawodnikami, na co dzień specjalizującymi się w grze singlowej. Świetnie sobie poradził z tym wyzwaniem, od początku do końca grał bardzo spokojnie. W najważniejszym dla nas momencie w derbach z AZS AGH Kraków pokonał Huberta Pączka. Dzięki temu wygraliśmy całe spotkanie 5:2, a nie jak wcześniej zakładaliśmy 4:3. To zwycięstwo dało nam komplet trzech punktów i dzięki temu plasowaliśmy się na czwartym miejscu, z przewagą zaledwie jednego punktu nad naszym największym rywalem CT Arena Hawel Academy. To był właśnie moment największej mobilizacji całej naszej drużyny, zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że nasze wymarzone czwarte miejsce i awans do play-off jest w zasięgu ręki.

Trzeba przyznać, że wasze wyniki w dwóch ostatnich, decydujących rundach fazy zasadniczej tegorocznej Ekstraklasy były imponujące. Popisaliście się stuprocentową skutecznością i odnieśliście komplet zwycięstw. Jak wspomniałaś, świetnie spisywał się Jacek Kołumbajew. W zespole nastąpiła pełna mobilizacja i wiara w sukces. W Poznaniu wiadomo było, że wasz pierwszy mecz z gospodarzami CT Arena HAWEL Academy będzie najważniejszy. Czy odczuwaliście dużą presję przed tym spotkaniem?

Każdy z nas przed meczem był podekscytowany, wiedzieliśmy i czuliśmy to, że nigdy wcześniej drużyna AZS UMed Łódź nie była tak blisko finałowych rozgrywek. Zwłaszcza, że – powiedzmy sobie szczerze – pierwsze trzy miejsca są zarezerwowane dla trzech najlepszych klubów w Polsce, prawdziwych gigantów badmintonowych. Dla nas, jak i dla pozostałych drużyn, zająć czwarte miejsce, to tak jakby wygrać ekstraklasę.

Ta świadomość rodziła ogromne emocje, staraliśmy się je studzić naszymi rozmowami, przygotowywaniem planów gry. Przewidywaliśmy różne scenariusze, dyskutowaliśmy jak mogą ułożyć się mecze. Tak naprawdę żyliśmy tym meczem, nikt z nas nie chciał wywoływać u nikogo presji, ale każdy z zdawał sobie sprawę z dużej odpowiedzialności, jaka na nim ciążyła. Nie byliśmy do końca pewni w jakim składzie wystąpią nasi przeciwnicy, ale ostatecznie okazało się, że nie udało im się ściągnąć kluczowych zawodników, a ich czołowy reprezentant Rafał Hawel uległ kontuzji i nie zagrał w spotkaniu. Te okoliczności nie przekreślały jednak szans zespołu z Poznania. Drużyna miała bowiem w swoich szeregach mocnych zawodników. Po bardzo zaciętym spotkaniu wygraliśmy 4:3. Zwycięstwa w pozostałych meczach pozwoliły nam na zajęcie upragnionego, czwartego miejsca i awans do play-off.

Widać, że jesteście niezwykle zgrani z jako zespół, doceniacie swoje wysiłki i tak wspomniałaś, wspieracie się nawzajem. Wiadomo jednak, że rola trenerki nie zawsze jest łatwa, bo trzeba stawiać czoła różnym wyzwaniom. Jakie są Twoim zdaniem największe wyzywania w prowadzeniu zespołu?

Największym wyzwaniem w prowadzeniu zespołu jest odpowiedzialność w podejmowaniu decyzji, czyli ustaleniu składu na poszczególne mecze, tego kto i jak ma zagrać. Trzeba przewidzieć ruch przeciwnika. Często kiedy składy drużyn są wyrównane, bardzo ważny jest układ spotkań. Musimy obserwować wszystkich przeciwników i szybko reagować na niedyspozycje zespołowe. Te wszystkie informacje są bardzo istotne, a niekiedy wręcz decydują o zwycięstwie lub porażce. Niewątpliwie wyzwaniem jest też to, że zawodnicy AZS UMed Łódź przygotowują się do zawodów we własnym zakresie, mieszkamy w różnych miastach, wspólne treningi nie są możliwe. Oczywiście kiedy tylko mamy szansę organizujemy wspólne, kilkudniowe konsultacje i korzystamy także z wiedzy i doświadczania innych trenerów.

Wobec pandemii koronawirusa świat sportu się zatrzymał. Zawieszono lub odwołano rozgrywki, wiele obiektów sportowych zamknięto do odwołania. To powoduje, że zdecydowana większość sportowców w Polsce nie ma możliwości realizowania treningów w taki sposób jak do tej pory. Nie porzucają jednak aktywności fizycznej, ale stosują alternatywne formy – samodzielne treningi w terenie czy ćwiczenia w domu. Jak radzi sobie w obecnej sytuacji zespół badmintona AZS UMed Łódź? 

Obecnie wszyscy znajdujemy się w bardzo trudnej sytuacji. Oczywiście my jako sportowcy trenujemy w domach, szukamy alternatyw, ale tak, by nikogo nie narazić. Jednak dla badmintonistów brak kontaktu z lotką czy gry na pełnowymiarowym korcie to duża strata. Po zakończeniu epidemii minie sporo czasu, zanim każdy zawodnik wróci do formy. W zawodowym sporcie liczy przecież się każdy szczegół, czucie lotki, dokładność na korcie. Bez gry nie uda nam się niestety utrzymać wysokiego poziomu. Już w tej chwili jesteśmy po „sezonie”, mamy zdecydowanie za długą przerwę, a niestety nie widać końca epidemii. Mogę jednak zapewnić, ze każdy z nas jest odpowiedzialny i stara się wykorzystać ten czas dla siebie, dla treningu wzmacniającego w domu. Oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe – robimy wszystko, aby powrót na kort nie był tak bolesny.

Fot. Archiwum prywatne Dominiki Cygan

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here