Troje biathlonistów AZS AWF Katowice na MŚ w Słowenii

0
400
fot. biathlon.com.pl

Już tylko kilka dni pozostało do rozpoczęcia biathlonowych mistrzostw świata seniorów w Pokljuce. W Słowenii zobaczymy trójkę zawodników AZS AWF Katowice w biało-czerwonych barwach.

Jeszcze kilka dni temu ekscytowaliśmy się startami Polaków na Mistrzostwach Europy w Dusznikach-Zdroju, a już przychodzi czas kolejnej rywalizacji o medale. Mimo że rozgrywany w tym roku w naszym kraju czempionat Starego Kontynentu nie skupił wszystkich najlepszych biathlonistów globu, to złote krążki zdobyte przez Monikę Hojnisz-Staręgę i Kamilę Żuk rozbudziły apetyty kibiców na następne sukcesy.

Pierwsza z nich zwyciężyła w biegu indywidualnym na 15 km. Chociaż zdarzyło się jedno pudło na strzelnicy, to dzięki doskonałemu przygotowaniu wyprzedziła o 2,9 sekundy Ukrainkę Anastazję Merkuszynę. Medali dla 29-letniej chorzowianki mogło być więcej, jednak ta uznała, że ważniejsze będzie skupienie się na zbudowaniu właściwej dyspozycji na MŚ w Słowenii.

Hojnisz-Staręga w Dusznikach-Zdroju zdobyła swój drugi tytuł najlepszej biathlonistki Europy. W 2013 roku była najlepsza w Bansku (w biegu pościgowym), a kilka dni później w czeskim Nowym Mieście sięgnęła po brązowy medal MŚ w biegu ze startu wspólnego. Nie mamy nic przeciwko, żeby i tym razem historia zatoczyła koło.

Warto dodać, że zawodniczka AZS AWF Katowice będzie w Słowenii najstarszą polską biathlonistką. W kadrze prowadzonej przez niemieckiego trenera Michaela Greisa zabrakło miejsca dla Magdaleny Gwizdoń, a nadchodzące MŚ będą pierwsza imprezą mistrzowską rozgrywaną bez niej w XXI wieku.

Chęć zaakcentowania swojej obecności na czołowych lokatach w Słowenii ma również z pewnością Żuk, kolejna polska złota medalistka ME. 23-latka po osiągnięciu 18. pozycji w sprincie nie należała do faworytek biegu pościgowego, ale dzięki bezbłędnemu strzelaniu prześcignęła wszystkie rywalki.

To pierwszy poważny sukces Żuk na arenie międzynarodowej w karierze seniorskiej. Przed laty kolekcjonowała medale z MŚ i ME juniorów, a ostatnio stawała na podium jedynie przy okazji mistrzostw kraju.

Skład polskiej kadry kobiecej na MŚ w Pokljuce uzupełniają zawodniczki BKS WP Kościelisko – Kinga Zbylut, Anna Mąka i Joanna Jakieła.

Szwajnos: „Miło wspominam Pokljukę”

Przedstawiciele tego klubu dominują również w męskiej części reprezentacji Polski. Miejsca na czempionat w Słowenii przypadły Tomaszowi Jakiele i Andrzejowi Nędzy-Kubińcowi, a także Grzegorzowi Guzikowi z BLKS-u Żywiec.

Nas najbardziej będzie interesować start Marcina Szwajnosa z AZS-u AWF Katowice. Nasz zawodnik brał udział w ostatnich ME w Dusznikach-Zdroju. W sprincie Szwajnos był 92., a w biegu par – wespół z Gwizdoń – zajęli 21. pozycję.

Przy okazji startu w Słowenii porozmawialiśmy ze Szwajnosem m.in. o celach na tę imprezę oraz o ocenie występu w ME.

Z jakimi nadziejami podchodzi Pan do startu w MŚ w Pokljuce? Jakie cele obiera Pan na tą imprezę?

To ważny start, patrząc na rozwój mojej kariery sportowej. Występ w mistrzostwach świata da duże doświadczenie oraz obraz, w jakim miejscu się znajduję teraz, co trzeba rozwijać i nad czym pracować. Ubiegłego roku miałem szansę wystartować w biegu sztafetowym na MŚ. Pozytywnie wspominam tamten bieg, dał mi również dużą lekcję oraz motywację do dalszego rozwoju. Wiem, że ten sezon nie idzie po myśli kibiców i innych ludzi, którzy żyją biathlonem. Sam oczekiwałem od siebie dużo lepszej dyspozycji w tym sezonie. Wiem, że jestem jeszcze młodym zawodnikiem i wiele przede mną. Na MŚ moim celem jest pokazanie się z jak najlepszej strony, wykonanie dobrej roboty na trasie i na strzelnicy. Tego sobie życzę.

Ostatnio brał Pan udział w ME w Dusznikach-Zdroju.

Mieliśmy piękne sportowe wydarzenie w naszym kraju, szkoda, że bez udziału kibiców. Na pewno atmosfera byłaby jeszcze lepsza. Oczekiwania po starcie w Pucharze IBU w Arber były takie, że każdy występ ukończę w pierwszej 60-tce. Nie udało się sprostać temu zadaniu, miałem małe straty w biegu, a do tego nie brakowało silniejszych zawodników jak Andrejs Rastorgujevs czy Artem Pryma. Zresztą, cała stawka finiszowała w ciasnych odstępach czasowych. Poziom zawodów był naprawdę wyrównany.

Jakie doświadczenia ma Pan ze startów w Słowenii? Tamtejsze trasy odpowiadają pańskim preferencjom?

Na pewno jest to jedno z moich ulubionych miejsc, gdzie startowałem, głównie przez ME juniorów, gdzie trzy lata temu zdobyliśmy brązowy medal w sztafecie mieszanej. Pozostałe starty w Poklujce też mile wspominam. Pod względem preferencji ciężko jest mi to określić. Każda trasa jest inna i każda na swój sposób wymagająca. Na każdej trzeba dać z siebie wszystko i ją mocno przepracować. Myślę, że poprzednie starty na tych trasach, jak i na Pucharach Świata pozwolą mi dobrze sobie poradzić w Słowenii i pokazać z jak najlepszej strony swój potencjał. Trzymajcie kciuki za nasze dobre występy!

Impreza w Słowenii rozpocznie się 10 lutego i potrwa do 21 lutego. Transmisja z rywalizacji o medale MŚ na antenach Polsatu Sport i Eurosportu. Być może zawody odbędą się z udziałem publiczności. Wszystko dzięki organizatorom, którzy, chcąc choćby częściowo stworzyć atmosferę prawdziwego święta, zamierzają wpuścić zaszczepionych pracowników słoweńskiej służby zdrowia.

Współpraca: Artur Kluskiewicz