Majchrzak: Prawdziwą drugą szansę dostałem dużo wcześniej

0
111

Kamil Majchrzak awansował na 84. miejsce w rankingu ATP. To najwyższa w karierze pozycja tenisisty AZS Łódź. Polak odniósł życiowy sukces w zakończonym wczoraj US Open, gdzie dotarł do III rundy, choć do turnieju głównego dostał się jako lucky loser.

W Nowym Jorku Majchrzakowi udało się w końcu to, czego nie dokonał w Melbourne i Londynie. Co prawda Polak przegrał ostatni mecz eliminacji z Białorusinem Iljem Iwaszką, ale dostał się do turnieju głównego jako lucky loser po wycofaniu się kontuzjowanego Milosa Raonicia. Majchrzak wykorzystał otrzymaną szansę i sprzyjające mu szczęście. Tenisista AZS Łódź odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo w głównej drabince Wielkiego Szlema. Po pięciosetowym, trwającym ponad trzy godziny i czterdzieści minut boju, Majchrzak pokonał Chilijczyka Nicolasa Jarry’ego 6:7(2), 7:6(5), 7:6(6), 1:6, 6:4. Nie mniejsze emocje przyniósł mecz drugiej rundy. Polak rozegrał kolejne pięciosetowe spotkanie, z którego także wyszedł zwycięsko. Tym razem okazał się lepszy od Urugwajczyka Pablo Cuevasa 6:7(3), 6:4, 2:6, 6:4, 6:1. W III rundzie Majchrzak po dobrym spotkaniu uległ Bułgarowi Grigorowi Dimitrowowi w trzech setach 5:7, 6:7(8), 2:6. Dimitrow pokonał później między innymi Szwajcara Rogera Federera, a odpadł dopiero w półfinale po porażce z Rosjaninem Danilem Miedwiediewem.

– Trochę szkoda tego meczu z Dimitrowem, bo były szanse przynajmniej na wygranie jednego seta. Tak naprawdę Kamil powinien wygrać drugiego seta. Wtedy ten mecz mógłby się ułożyć zupełnie inaczej. Nie oznacza to, że Kamil by wygrał całe spotkanie, ale na pewno napsułby więcej krwi Bułgarowi. Należy się jednak cieszyć, że zagrał równy mecz z takim zawodnikiem jak Dimitrow. Cenne jest to, jak Kamil się rozwija i jaki robi progres. Wie już do czego dąży i gdzie może się znaleźć za jakiś czas – podsumowuje występ Majchrzaka na US Open jego trener Tomasz Iwański.

Majchrzak uważa, że już teraz stać go na wygrywanie z klasowymi tenisistami – Wydaje mi się, że już teraz byłbym w stanie wygrać z rywalem z wysokiej półki. W sprzyjających okolicznościach na pewno mogę powalczyć w takich spotkaniach, co pokazałem chociażby w meczu z Nishikorim w Australii. Na pewno muszę ustabilizować grę na wysokim poziomie. Wierzę jednak, że jeśli będę dalej tak pracował i coraz częściej grał z wyżej notowanymi zawodnikami z czasem przyjdą zwycięstwa z tymi najlepszymi.

Zarówno Majchrzak, jak i Iwański podkreślają, że ogromny wkład w rozwój jego kariery w ostatnich dwóch latach miało wsparcie Uniwersytetu Łódzkiego i współpraca władz uczelni z AZS Łódź.

– Spotkaliśmy się z dużym zrozumieniem ze strony poprzedniego rektora Uniwersytetu Łódzkiego – prof. Włodzimierza Nykiela, obecnego rektora prof. Antoniego Różalskiego oraz kanclerza dra Rafała Majdy. Wypracowaliśmy model współpracy pomiędzy Uniwersytetem Łódzkim a AZS Łódź, dzięki któremu w wyjątkowo trudnym momencie kariery Kamil mógł liczyć na wsparcie ze strony uczelni – przyznał trener Iwański.

– Wszyscy zwracają teraz uwagę na moją drugą szansę, którą dostałem na US Open. Jednak prawdziwą drugą szansę otrzymałem tak naprawdę dwa i pół roku temu, kiedy trener Tomasz Iwański uwierzył we mnie i był w stanie przekonać Uniwersytet Łódzki i AZS Łódź do wsparcia mojej kariery. Nie powiem, że ją wykorzystałem, bo przede mną jeszcze długa droga – to dopiero początki mojej gry na takim poziomie. Mam jednak nadzieję, że swoimi wynikami na kortach pokazuję, że to była właściwa decyzja. Jestem bardzo wdzięczny za zaufanie i wsparcie – podkreślił Majchrzak. Warto dodać, że drużyna Uniwersytetu Łódzkiego z Kamilem Majchrzakiem w składzie zarówno rok temu, jak i w tym sezonie triumfowała w Akademickich Mistrzostwach Polski w tenisie.

Teraz przed Polakiem udział w turnieju Davis Cup w Atenach. Polska w Grecji będzie rywalizować z siedmioma państwami w III Grupie Euroafrykańskiej. – Cel jest jeden – wygrać wszystkie mecze. Myślę, że będziemy w stanie to zrobić – zapowiedział Majchrzak. Następnie tenisista AZS Łódź poleci do Azji, gdzie zagra w ATP Challengerze na Tajwanie oraz w turnieju ATP w Chinach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here