Łukszo skupia się na rozwoju

0
600

Obiecujące starty po przerwie związanej z epidemią zalicza Sebastian Łukszo. Czy niespełna 26-letni kulomiot wzniesie się w AZS UMCS Lublin na jeszcze wyższy poziom?

Łukszo w ostatnich miesiącach zmienił otoczenie. Wychowanek Gwardii Szczytno w styczniu tego roku przeniósł się do AZS UMCS Lublin, którego sekcja lekkoatletyczna systematycznie rośnie w siłę. Sam zawodnik przyznaje, że do zmiany barw przekonały go perspektywy rozwoju.

– Gwardia nie należy do dużych klubów. Dopóki studiowałem, to wszystko było w najlepszym porządku, ale po zdaniu magisterki, chcąc się rozwijać, musiałem poszukać alternatywy. Opcja z Lublina była najlepsza dla mnie – dodaje Łukszo.

Lekkoatleta, podobnie jak inni sportowcy, kilka tygodni temu wrócił do pełni treningów. Jak przyznaje, początkowo trudno było się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

– Ciężko znaleźć miejsce, żeby sensownie poćwiczyć. Staraliśmy się być jak najmocniej w treningu, gdyż do końca nie wiedzieliśmy, kiedy wrócimy do startów – mówi nam Łukszo.

Podopieczny trenerów Ireneusza i Macieja Bukowieckich jest kolejnym czołowym przedstawicielem pchnięcia kulą, który związał się z „rodziną” AZS. Klubową koleżanką Łukszo jest Paulina Guba, w AZS UWM Olsztyn jest Konrad Bukowiecki, a w AZS AWF Katowice – Jakub Szyszkowski. Zresztą, ten ostatni przynajmniej teoretycznie jest bezpośrednim krajowym rywalem Łukszo w walce o olimpijską kwalifikację. Miejsc w pchnięciu kulą u mężczyzn jest 32, a w każdej z lekkoatletycznych konkurencji może wystąpić maksymalnie 3 reprezentantów danego kraju. Wspomniany Bukowiecki i Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) są poza zasięgiem reszty Polaków – w rankingu olimpijskim plasują się odpowiednio na 7. i 6. miejscu. Z kolei Szyszkowski jest 24., a Łukszo – 53. Za tym ostatnim są jeszcze Andrzej Gudro z WLKS Nowe Iganie (54.) i Andrzej Naszko z Gwardii (56.). Minimum olimpijskie to 21,10 m – to przepaść dla Łukszo, którego rekord życiowy wynosi „zaledwie” 19,53 m (ustanowiony w sierpniu zeszłego roku podczas 5. Memoriału Zygmunta Szelesta w Warszawie). O igrzyskach wcale więc nie myśli, ale o przekraczaniu kolejnych barier – jak najbardziej tak. Na początek stawia sobie za cel pchnięcie powyżej 20 metrów.

– Tyle chciałem pchnąć, by wypełnić minimum na ME w Paryżu. Z treningu na trening wygląda to coraz lepiej i wierzę, że szczyt formy nadejdzie na sierpniowe MP we Włocławku – przekonuje Łukszo. – Kuba Szyszkowski jest dużo lepszym zawodnikiem ode mnie, dalekie pchnięcia ma za sobą. Będzie mu dużo łatwiej pojechać do Tokio z rankingu, nawet jeśli nie zdobędzie minimum. Oczywiście, będę ciężko pracował, ale nie oszukujmy się, nie widzę tego, żebym w rok dokonał takiego przeskoku – uczciwie przyznaje kulomiot AZS UMCS.

Łukszo, choćby nawet chciał, w tym roku nie może powalczyć o przepustkę na igrzyska, lecz po „zielonym świetle” od władz państwowych nie marnuje czasu i regularnie bierze udział w zawodach. Dwukrotnie startował w Czwartkach Lekkoatletycznych (wyniki 18,88 i 19,31 m), a w międzyczasie rywalizował w mityngu „Królowa Sportu wraca na Stadion Śląski” (19,13 m). Na parkingu przy Woronicza, jak również w chorzowskim „Kotle Czarownic” zajmował czwarte lokaty. Co ciekawe, „najgorsze” miejsce prześladuje Łukszo w tym roku – sylwetki medalistów oglądał tuż za podium podczas halowych mistrzostw Polski w Toruniu (19,30 m).

Poza udziałem w MP Łukszo zaplanował start m.in. w 8. Festiwalu Rzutów im. Kamili Skolimowskiej w Cetnewie (8 sierpnia). – Być może wystąpię jeszcze w 48. Memoriale Józefa Żylewicza (15 sierpnia) w Gdańsku oraz 6. Memoriale Zygmunta Szelesta w Warszawie (22-23 sierpnia) – kończy Łukszo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here