Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w ostatnim meczu sezonu 2025/2026, ulegli ekipie PGE GiEK Skry Bełchatów 2:3. Tym samym przegrali w rywalizacji do dwóch zwycięstw 1:2. Zawodnicy prowadzeni przez trenera Daniela Plińskiego zakończyli sezon na 6 miejscu PlusLigi. 

To była zacięta rywalizacja o 5. miejsce w tabeli, bo lokata ta daje prawo startu w europejskich pucharach. W pierwszym meczu rozegranym u siebie, lepsi okazali się akademicy z Kortowa, zwyciężając 3:2. W drugim pojedynku, który został rozegrany w Bełchatowie, górą byli gospodarze, wygrywając takim samym wynikiem. Do wyłonienia zwycięzcy rywalizacji potrzeba było trzeciego spotkania, które w odbyło się w stolicy Warmii i Mazur.

– Naszym atutem zdecydowanie jest Hala Urania i nasi kibice. To może być kluczowe. Chciałbym, żebyśmy wygrali 3:0, ale zobaczymy jak ułoży się spotkanie. Być może rzeczywiście trzeba będzie to zwycięstwo „wyszarpać z wątroby” – mówił przed meczem Karol Borkowski, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. Po udanym ataku Cieślika, Indykpol AZS prowadził 7:5. Taki stan utrzymywał się tylko przez chwilę, bowiem po dwóch kontrach wykorzystanych przez gości, był remis 10:10. Ponadto, z powodu kontuzji, boisko musiał opuścić Moritz Karlitzek – w jego miejsce pojawił się Mateusz Janikowski. Od tego momentu na boisku obserwowaliśmy walkę punkt za punkt, a o losach seta zadecydowała emocjonująca końcówką, którą zakończył…udany atak Janikowskiego (28:26).

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście – po błędzie swoich rywali w ataku, prowadzili 4:2. Olsztynianie mozolnie odrabiali straty – po asie Cieślika, doprowadzili do wyrównania (6:6), a po kontrze wykorzystanej przez Majchrzaka, objęli prowadzenie (9:8). W kolejnych akcjach przeważali jednak przyjezdni, którzy dzięki uderzeniom Chitigoia oaz Lemańskiego, skrupulatnie budowali przewagę. Gdy asem popisał się Pothorn, PGE GiEK Skra prowadziła 19:17 i nie oddała przewagi do samego końca (25:20).

Dobra gra bełchatowian trwała również w trzeciej partii, którą rozpoczęli od prowadzenia 4:0. Widząc wydarzenia na parkiecie, trener Daniel Pliński wprowadził do gry Kacpra Sienkiewicza, który zmienił Mateusza Janikowskiego. Akademicy starali się odrabiać straty – Szwarc zmienił Hadravę, po kiwce Borkowskiego było 6:9. To było jednak za mało, bowiem drużyna prowadzona przez Krzysztofa Stelmacha była lepsza w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i zasłużenie zwyciężyła 25:18.

Od początku czwartej odsłony na boisku pozostał Sienkiewicz oraz Szwarc. Bełchatowianie od pierwszych akcji przeważali na boisku. Po udanym bloku Lemańskiego, PGE GiEK Skra prowadziła 5:2. Akademicy z Kortowa mozolnie odrabiali straty, co przyniosło skutek – po udanym ataku Sienkiewicza, mieliśmy remis 11:11. Drużyna z Bełchatowa utrzymywała jednak dwa „oczka” przewagi i gdy wydawało się, że pewnie wygrają również i tego seta – olsztynianie dzięki woli walki odrobili straty i zwyciężyli 28:26, doprowadzając do tie-breaka.

Decydującą partię lepiej rozpoczęli gospodarze – po wykorzystanej kontrze Szwarca, prowadzili 3:0. Dzięki dobrym zagrywkom Nowaka, przyjezdni dość szybko odrobili straty (4:4). Przy zmianie stron prowadzili oni 8:7. Olsztynianie walczyli do samego końca, lecz ostatecznie set zakończył się wygraną PGE GiEK Skry Bełchatów 15:13, a całe spotkanie 3:2. Statuetkę MVP otrzymał Daniel Chitigoi.

W rywalizacji do dwóch zwycięstw, siatkarze Indykpol AZS Olsztyn przegrali 1:2 i zajęli 6. pozycję. To najlepsza lokata Akademików od czterech lat. Na uwagę zasługuje nie tylko wynik sportowy ale też też wysoka frekwencja w Hali Urania. Jak podała Plus Liga w rundzie zasadniczej średnio na mecze AZS przychodziło 4008 osób i był to drugi najwyższy wynik w lidze.

Tekst/foto: informacja prasowa