Paweł Fajdek tegoroczne Święta Wielkanocne spędzał bardzo daleko od domu i rodziny. Polski lekkoatleta, pięciokrotny mistrz świata w rzucie młotem, trenuje bowiem na obozie w Republice Południowej Afryki. – To świetne miejsce na powrót do formy po zabiegach i kontuzjach – mówi Fajdek, który niedawno przeszedł operację, ale już w czerwcu planuje rozpocząć tegoroczne starty.

Fajdek, wraz ze swoim trenerem Szymonem Ziółkowskim i fizjoterapeutą od dwóch tygodni przebywają w popularnym ośrodku treningowym w Potchefstroom. – Dobrze się składa, że w trakcie zgrupowania wypadają święta, bo to okazja, by zrobić sobie dwa dni przerwy w połowie obozu. Jak to bywa przy tak długich wyjazdach, zaczynamy się już powoli sobą męczyć, ale to naturalny proces. Całe zgrupowanie potrwa trzydzieści dni, więc mniej więcej połowa jeszcze przed nami. Najważniejsze jednak, że trening przebiega bardzo dobrze – mówi zawodnik AZS Poznań.

Leżący na sporej wysokości ośrodek jest idealnym miejscem treningowym dla zawodników, którzy wracają po kontuzjach. Jest zresztą bardzo często wykorzystywany przez polskich lekkoatletów.

– Panują tu idealne warunki, bo jest ciepło i wysoko nad poziomem morza, co sprzyja odbudowie. W moim przypadku bark i siła mięśniowa wracają bardzo szybko. Udało się już wrócić do pierwszych rzutów i skrętów, więc wszystko idzie w dobrym kierunku – podkreśla Fajdek.

I mówi, że już niebawem planuje rozpocząć starty. – Patrzę na najbliższe miesiące optymistycznie. Na pewno wrócę do startów jeszcze w tym sezonie, bo nie ma żadnych powodów do obaw. Pierwsze występy planujemy na czerwiec. Maj zapowiada się dość spokojnie, ale to dobrze, bo nie ma sensu się spieszyć. Jesteśmy dopiero na początku kwietnia, a najbliższe trzy miesiące trzeba solidnie przepracować, by przygotować organizm do większych obciążeń i dalszych rzutów – dodaje.

Brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Tokio chciałby spędzić święta z rodziną, ale w tym roku było to niemożliwe. – Szkoda, że RPA jest tak daleko, bo chętnie spędziłbym ten czas z rodziną, szczególnie w tym roku, kiedy moja córka przystępuje do komunii. To wyjątkowy okres, pełen przygotowań i wspólnych chwil, więc naturalnie czuję, że coś mnie omija. Z drugiej strony zdrowie i powrót do formy są teraz priorytetem. Trzeba pracować, także po to, by móc później cieszyć się takimi momentami – mówi.

A czego z potraw brakuje w te święta czterokrotnemu mistrzowi uniwersjad? – Oczywiście sałatki jarzynowej. Nauczyłem córkę przygotowywać moją ulubioną wersję i miała zrobić ją na święta. Zostałem zapewniony, że jedną porcję zostawi mi w słoiku. Zobaczymy, czy się uda, bo zawsze znika jako pierwsza – śmieje się Fajdek.

Przed polskim młociarzem, dla którego imprezą docelową w tym roku będą sierpniowe mistrzostwa Europy w Birmingham, jeszcze sporo pracy przed powrotem do pełnej dyspozycji. – Cztery tygodnie intensywnych treningów na pewno dadzą się odczuć, ale to element procesu. Po powrocie z RPA planujemy krótki reset w domu, a następnie wyjazd do Spały, gdzie będziemy przygotowywać się do pierwszych startów. Spędzimy tam około miesiąca, z krótką przerwą na komunię mojej córki. Do czerwca skupiamy się na ciężkiej pracy, a potem zobaczymy, co przyniosą pierwsze starty i na tej podstawie będziemy podejmować kolejne decyzje, czy trochę odpuścić, czy kontynuować przygotowania pełną parą aż do mistrzostw Europy – mówi zawodnik AZS Poznań.