Nie tak wyobrażaliśmy sobie drugą kolejkę fazy grupowej Akademickich Mistrzostw Świata w piłce ręcznej, które są rozgrywane w Pessac-Bordeaux. Obie nasze drużyny poniosły porażki, ale znacznie bardziej pluć w brodę mogą sobie panowie.
Polacy, którzy w pierwszym meczu rozgromili Liban 57:10, mierzyli się z Brazylijczykami. Ci turniej rozpoczęli od porażki 28:32 z gospodarzami, Francuzami. Pierwszego gola po upływie 2 minut rzucił Łukasz Malinowski z linii 7 metrów. Od początku oba zespoły grały bardzo twardo w obronie, sędziowie raz za razem odgwizdywali przewinienia, a temperatura meczu błyskawicznie dorównała upalnym temperaturom, które panują w okolicach Bordeaux. W siódmej minucie czerwoną kartkę obejrzał Vladyson Da Silva za atak na twarz Dominika Antoniaka, ale chwilę później sam poszkodowany został również odesłany na 2 minuty. Brazylijczycy stracili jednak piłkę, Malinowski trafił do pustej bramki i po 9 minutach prowadziliśmy 5:1. Niespełna 5 minut później kolejny przeciwnik obejrzał czerwoną kartkę – tym razem arbitrzy wykluczyli Luisa Pereirę. Polacy również nie mogli jednak liczyć na ich wyrozumiałość i ostatnie 10 minut pierwszej połowy rozpoczynali, grając czwórką w polu. Rywale skorzystali z okazji i zbliżyli się do remisu. Wyrównanie odłożył w czasie Marcin Głuszczenko, który na dodatek był faulowany przy rzucie. Sędzia uniósł w górę dwa palce i siły na boisku się wyrównały. Gdy oba zespoły znów były w komplecie. Brazylia rzuciła dwie bramki i na pięć minut z małym okładem doprowadziła do remisu. Później Biało-Czerwoni wrzucili jednak wyższy bieg i trzy kolejne gole należały do nich. Gdy wydawało się, już, że zejdą na przerwę przy prowadzeniu 15:12, w ostatniej akcji sędzia uznał, że przy obronie weszli w koło bramkowe i podyktował rzut karny, który wykorzystał Wesley Silva.
– Gra momentami była brutalna, ale wyszliśmy nabuzowani energią i naprawdę w tym fragmencie wyglądaliśmy fajnie – komentował Dawid Frankowski, który do przerwy był najbardziej zapracowanym graczem z pola i jako jedyny spędził na boisku ponad 22 minuty.
Po przerwie Wiktora Kwiatkowskiego, podobnie jak w meczu z Libanem, między słupkami zmienił Paweł Ciupa i szybko obronił rzut karny, nie pozwalając Brazylijczykom na ponowne wyrównanie. Polacy wciąż jednak czekali na pierwszą bramkę w drugiej połowie. Nie udało się to nawet Malinowskiemu, który tym razem z 7 metrów trafił w bramkarza. W efekcie rywale dopięli w końcu swego, tym razem wykorzystując rzut karny na 15:15, a następnie obejmując po raz pierwszy w tym meczu prowadzenie. W efekcie tuż przed upływem 39. minuty o czas poprosił trener Marcin Stefaniec. Nie pomogło to jednak w przełamaniu niemocy, nie zrobił też tego Antoniak, który wywalczył karnego, ale trafił z niego w poprzeczkę. Tymczasem po drugiej stronie po raz kolejny trafił Wesley i było już 18:15 dla rywali. Wobec nieskuteczności kolegów po naszej stronie na linii 7 metrów ustawił się tym razem Dawid Frankowski i to on w końcu zdobył bramkę nr 16, gdy zegar pokazywał 44:23. On również rzucił gola na 17:19, ale Polacy dalej musieli gonić. Mieli okazję, by wyrównać na 20:20, ale znów nie zdołali przebić się przez obronę rywali, którzy wkrótce powiększyli przewagę do trzech goli. Na niespełna dwie minuty przed końcem wciąż mieliśmy do odrobienia dwie bramki, a po kolejnej zatrzymanej akcji ofensywnej o drugi czas poprosił trener Stefaniec. To pomogło, bo po powrocie na boisko kontaktowego gola rzucił Jan Antolak. On też mógł zostać bohaterem końcówki, bo po obronie Ciupy wykorzystał okazję i trafił raz jeszcze, na 24:24. Niestety, w ostatniej akcji meczu, podobnie jak przed przerwą, sędzia uznał, że po naszej akcji obronnej rywalom należy się jedenastka. Wesley raz jeszcze nie pomylił się z siedmiu metrów, rzucając obok Kwiatkowskiego i dając Brazylijczykom zwycięstwo. Antolak został najlepszym strzelcem naszej drużyny, trafiając 7 z 8 rzutów, a 6 bramek przy 100% skuteczności dołożył Frankowski.
– Nie wyszliśmy do końca z szatni, zajęło nam chwilę, zanim wróciliśmy na właściwe tory. Zrobiliśmy trochę mistrza świata z bramkarza Brazylii. To jest turniej, takie rzeczy się zdarzają. Zostawiamy ten mecz za sobą, jutro gramy z Francją i skupiamy się tylko na tym, żeby wygrać. To jest kubeł zimnej wody i liczę na to, że tylko nas otrząśnie i teraz wejdziemy na wyższy poziom – mówił Jan Antolak.
Polska – Brazylia 24:25 (15:13)
Polska: Wiktor Kwiatkowski, Paweł Ciupa – Dawid Frankowski 6, Franciszek Wierzbicki 1, Stanisław Malinowski 5, Kuba Wleklak 1, Jakub Tokarz, Marcin Głuszczenko 1, Ignacy Jaworski 1, Jakub Wielgucki 1, Dominik Antoniak 1, Dawid Petlak, Jan Antolak 7. Trener: Marcin Stefaniec
Gdy tylko panowie zakończyli spotkanie, rozgrzewkę w hali SMART rozpoczęła kadra kobiet, która po porażce 33:34 z Chinkami chciała zrehabilitować się w meczu z Holandią. Początek obfitował w błędy w ataku z obu stron, a pierwszy gol padł dopiero po ponad 3 minutach, niestety dla rywalek. Od początku Polki mialę dużo problemy ze sforsowaniem defensywy, co przełożyło się na wynik 3:7 po upływie 10 minut gry. Biało-Czerwone zaczynały jednak łapać rytm, a trafienie z karnego Julii Skubacz pozwoliło zbliżyć się na 6:8. Drużyna przeciwna rzuciła jednak trzy gole z rzędu i znowu wynik się rozjechał. Doping męskiej drużyny, która pojawiła się na trybunach, pomógł jednak przełamać złą serię i znów zerwać się do pogoni. W 22. minucie Julia Oleśkiewicz zdobyła z koła bramkę kontaktową na 13:14. Wyrównać się już nie udało, znowu to Holandia odskoczyła. W efekcie do przerwy Polki przegrywały 16:21.
Niestety, przerwa nie zmieniła obrazu gry i nadal to rywalki dominowały. Nasza obrona nie radziła sobie z szybkimi rozegraniami Holenderek, które dochodziły do dogodnych pozycji rzutowych i mogły bez presji wybierać sposób wykończenia akcji, przykładowo dwukrotnie z rzędu lobując naszą bramkarkę. Dystans do drużyny przeciwnej zaczął rosnąć zwłaszcza na początku ostatniego kwadransa, bo ekipa z Niderlandów nie zwalnia tempa w ofensywie, a sama uszczelniła obronę, z którą przestały radzić sobie polskie szczypiornistki. W efekcie po trafieniu rywalek na 34:23 różnica przekroczyła 10 bramek. Losy rywalizacji były już praktycznie rozstrzygnięte, więc trenerka Magdalena Stanulewicz wymieniła niemal cały skład. Rolę liderki starała się przejąć występująca na prawym rozegraniu Nikola Leśniak. Łącznie rzuciła w drugiej połowie trzy bramki, a w ostatnich minutach Polki nieco zmniejszyły dystans, ale ostatecznie i tak przegrały 9 golami.
– Ostatnie 5 minut w obronie grałyśmy zdecydowanie lepiej, kilka razy fajnie też wyprowadzałyśmy szybkie kontry, ale potrzebujemy więcej tych dobrych momentów – przyznała na gorąco po meczu rozgrywająca Sandra Guziewicz.
7 bramek dla naszej reprezentacji zdobyła wykonująca rzuty karne Skubacz, a 5 dołożyła Magdalena Berlińska.
– Niestety gramy falami i to widać. Holenderki wykorzystały to bezbłędnie, w ataku byłyśmy bezradne. Nie miałyśmy z czego wyprowadzić kontry. Jutro jest kolejny dzień, kolejny mecz. Chcemy go wygrać i pokazać dobry handball, bo potrafimy – zapewniała Edyta Byzdra, która z 4 golami była trzecią najlepszą z Polek.
Polska – Holandia 30:39 (16:21)
Polska: Lidia Piotrowska, Małgorzata Ciąćka – Sandra Guzewicz 2, Julia Oleśkiewicz 2, Kinga Papke, Julia Owczaruk 3, Julia Skubacz 7, Nikola Leśniak 3, Daria Grobelna 1, Edyta Byzdra 4, Nicola Żmijewska 1, Magdalena Berlińska 5, Patrycja Jura, Laura Zdziebłowska 2. Trenerka: Magdalena Stanulewicz
Przed Akademicką Reprezentacją Polski, której start w Akademickich Mistrzostwach Świata wspierają PGE Polska Grupa Energetyczna oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki, ostatni dzień rywalizacji w fazie grupowej. We wtorek obie ekipy zmierzą się z gospodarzami turnieju w Pessac-Bordeaux, Francją. Miejsca w tabeli zadecydują o rozstawieniu w ćwierćfinałach, które odbędą się w czwartek (środa będzie dniem przerwy).
Michał Kwietko-Bębnowski z Pessac
![Nieudany drugi dzień mistrzostw świata dla Akademickiej Reprezentacji Polski w piłce ręcznej [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://pasja.azs.pl/wp-content/uploads/2026/06/1_AMS_Pilka_Reczna_M_22062026_Fot_Bartek_WojtowiczBW1_0723-218x150.jpg)
![Odmienne nastroje polskich drużyn po pierwszych meczach AMŚ w piłce ręcznej [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://pasja.azs.pl/wp-content/uploads/2026/06/001_AMS_M_Fot.BartekWojtowicz-218x150.jpg)














![Odmienne nastroje polskich drużyn po pierwszych meczach AMŚ w piłce ręcznej [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://pasja.azs.pl/wp-content/uploads/2026/06/001_AMS_M_Fot.BartekWojtowicz-324x235.jpg)






