Michał Pasiut, kajakarz AZS AWF Kraków, został wicemistrzem świata w slalomie kajakowym, które zakończyły się w amerykańskim mieście Oklahoma City. Polak zdobył srebrny medal w konkurencji K1, a gdyby nie bardzo kontrowersyjna decyzja sędziów, wracałby do Polski ze srebrnym medalem indywidualnym i złotym drużynowym.

Pasiut od początku zmagań pokazywał, że jest w znakomitej formie. W półfinale, choć płynął jako jeden z pierwszych, uzyskał znakomity czas, długo był na prowadzeniu, a finalnie awansował do finału z trzeciej pozycji. W nim też popłynął znakomicie, przez chwilę nawet prowadząc. – Czułem, że to będzie mój dzień. Od rana miałem niesamowitą moc, a trasa bardzo mi odpowiadała. Lubię takie przejazdy i to było widać na wodzie. Po prostu dziś wszystko czułem. Szkoda, że złoto uciekło dosłownie o włos, ale cieszę się z tego medalu. Kiedy dobrze czuję wodę i od razu „widzę” trasę, wiem, co mam robić. Dziś praktycznie nie musiałem konsultować się z trenerem – powiedziałem, jaki mam plan i go zrealizowałem. Nadal trudno mi uwierzyć, że jestem indywidualnym mistrzem świata – mówił Pasiut.

Zawodnik reprezentacji Polski przypomniał, że tak naprawdę powinien być już dwukrotnym medalistą tej imprezy, gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziów w trakcie rywalizacji drużynowej. Przypomnijmy, że sędziowie przyznali Polakom dwa karne punkty, choć żadna z kilkudziesięciu kamer nie uchwyciła dotknięcia bramki.

– Tak, powinienem tu jednak stać jako podwójny medalista. W rywalizacji drużynowej byliśmy najszybsi, ale dwa punkty karne odebrały nam złoto. Najbardziej szkoda, że nie wysłuchaliśmy na podium Mazurka Dąbrowskiego – dodał polski wicemistrz świata.

Mistrzostwa świata zakończyły się w sobotę. Biało-czerwoni wywalczyli w nim dwa medale – opróćz Pasiuta na podium stanęła także Klaudia Zwolińska, która wywalczyła brązowy krążek w C1.