Medale odpłynęły

0
184

Nie będzie powtórki sprzed trzech lat i ponownego zwycięstwa Politechniki Łódzkiej w europejskich zmaganiach studenckich w piłce wodnej. Polacy przegrali z Węgrami i Ukraińcami.

W ostatnim meczu grupowym Politechnika Łódzka nie sprostała Uniwersytetowi z Debreczyna, przegrywając 4:20. – To jest przepaść. Węgrzy grają w zupełnie innej lidze – komentował Patryk Cebo. Miejsce w fazie pucharowej wtedy było jednak pewne, ale okazało się, że Polacy trafią w niej na Uniwersytet Wychowania Fizycznego ze Lwowa. To drużyna, która do Łodzi przyjechała tydzień przez początkiem EUG i w ramach przygotowań rozgrywała sparingi z ekipą Edwarda Kujawy.

Ponieważ miały one wyrównany przebieg, można było oczekiwać zaciętej walki o półfinał. Nic z tego jednak nie wyszło. Polski zespół w niczym nie przypominał tego, który wywalczył mistrzostwo kraju. Nim kibice na dobre rozsiedli się na trybunach, Ukraińcy wygrywali już 5:0. – Byli bardzo silni. Widać, że regularnie ze sobą trenują. Nie tak miał się ten mecz ułożyć, ale zabrakło nam siły i wytrzymałości pływackiej. Poza tym nie mamy tak równego składu jak oni – komentował Cebo, zdobywca trzech bramek.

Między innymi dzięki jego trafieniom udało się wygrać drugą kwartę, ale w trzeciej rywale znów zaaplikowali nam pięć bramek, nie tracąc żadnej. Grali przy tym bardzo agresywnie, atakując naszych już na ich połowie, a do tego świetnie blokowali. Ich bramkarz przez długie chwile pozostawał bezrobotny, bo miał bardzo skutecznych obrońców. Skończyło się zwycięstwem lwowian, którzy przed meczem dumnie prezentowali się z narodowymi barwami, 16:5.

– To była reprezentacja Ukrainy. Oni trenują 11 razy w tygodniu, a my góra pięć. Z wyczynowcami studenci nie mają szans, zwłaszcza, jeśli nie realizują założeń taktycznych. U nas każdy chciał strzelać na bramkę, a podawać nie było komu – tłumaczył trener Edward Kujawa. – To oni mieli nas rozpracowanych, a nie my ich. Nawet, gdy rzucaliśmy karnego, to bramkarz już czekał we właściwym miejscu. Poza tym my nie jesteśmy przyzwyczajeni do gry przy wysokim pressingu – dodał asystent trenera i dyrektor sportowy, Adam Faliszewski.

Przed gospodarzami teraz spotkania o miejsca 5-8. – Zrobimy wszystko, by wywalczyć tę piątą lokatę. Na to nas stać – podsumował Cebo.

Foto: Michał Walusza