Ponad 40 stopni Celsjusza w cieniu, w nocy temperatury zbliżające się do 30, a jednocześnie brak klimatyzacji w miejscach zakwaterowania. Rekordowe upały, które nawiedziły Francję w trakcie rozgrywania Akademickich Mistrzostw Świata w piłce ręcznej sprawiły, że uczestnicy turnieju muszą się mierzyć nie tylko z rywalami, ale też z nieludzkim gorącem.

Temperatury we Francji pobiły rekordy wszech czasów. Średnia dobowa dla całego kraju zbliżyła się do 30 stopni, najwyższa kategoria ostrzeżeń obowiązuje w ponad połowie kraju, w miasteczku Chateaumeillant zmierzono niespotykane w całej historii pomiarów 43,3 stopnia, a o zaledwie 1,4 mniej w Bordeaux. To właśnie tu, a dokładnie w położonym tuż pod miastem kampusie uniwersyteckim w Pessac odbywają się Akademickie Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej, w której udział biorą obie reprezentacje Polski. To w tej chwili najgorętsze miejsce na całym kontynencie. Problemy z funkcjonowaniem ma nawet transport publiczny. Odwoływane są pociągi, w środę w południe zawieszono też kursowanie kilkunastu linii autobusowych. Impreza kończy się w sobotę, która… ma być jednocześnie ostatnim dniem tak wysokich temperatur. W niedzielę, gdy Akademicka Reprezentacja Polki będzie wracała do kraju, zapowiadane jest ochłodzenie, a fala upałów ma… dotrzeć nad Wisłę.

– Wcześniej o tym nie słyszałem, właśnie się dowiaduję i… nie wiem co powiedzieć – przyznał, śmiejąc się niemalże przez łzy rozgrywający męskiej kadry, Jakub Tokarz.

Drużyny zakwaterowane na kampusie nie mogą liczyć na klimatyzację czy nawet wentylatory. – Jesteśmy skazane na pełną aklimatyzację, nie mamy klimy ani w pokoju, ani nawet na stołówce, więc cały czas jesteśmy w tym upale – przyznaje Daria Grobelna, a jej słowa potwierdza Tokarz. – Staramy się przebywać jak najmniej na słońcu, ale jest to trudne, bo musimy przejść kilkaset metrów, żeby dostać się na posiłki. – Przyjeżdżamy wcześniej do hali, bo tutaj mamy jedyny nawiew, jaki zapewniają organizatorzy – dodaje skrzydłowa żeńskiej kadry. Rzeczywiście, oba obiekty goszczące mecze turnieju, SMART oraz Bellegrave, zostały wyposażone w prowizoryczną, tymczasową klimatyzację, która tłoczy powietrze do hali wielkimi rurami wpuszczonymi do środka budynku przez specjalnie przygotowane dziury w ścianie. W pierwszej z wymienionych hal, która jest mocno przeszklona, to okazało się za mało. W poniedziałek drużyny, w tym naszej obie reprezentacje, musiały rywalizować w temperaturze na tyle wysokiej, że organizatorzy postanowili wprowadzić zmiany do terminarza. Wtorkowe spotkania, który miały się odbyć od 13:30, przeniesiono na godziny przedpołudniowe, gdy upały aż tak nie doskwierają – dwa rozegrano w hali SMART, a dwa pozostałe o tej samej potrze w Bellegrave, gdzie warunki są nieco lepsze, choć nadal jest bardzo duszno, a wielu kibiców na trybunach korzysta z wachlarzy lub tworzy je na potrzebę chwili z innych przedmiotów.

Uczestnicy Akademickich Mistrzostw Świata stoją więc przed nie lada wyzwaniem, bo w takich warunkach regeneracja organizmu jest bardzo utrudniona, a przecież niezwykle potrzebna – każdy z zespołów rozegra bowiem 6 meczów w 7 dni, a w takich temperaturach wysiłek fizyczny jest jeszcze większy.

– Staramy się jak możemy. Fizjoterapeuta nam pomaga, przygotowuje okłady z lodu. Zawsze nosimy czapki, jak najmniej na słońcu – zdradza Dominik Antoniak. – Trzeba sobie radzić. Zimne, mokre ręczniki, dużo cienia, dużo świeżego powietrza. W nocy jakaś melatonina, każdy ma swoje rytuały. Wyciszenie, schłodzenie organizmu, zimny prysznic nawet kilka razy dziennie i przed snem, to na pewno pomaga, żeby się wyspać, bo to jest nasza największa regeneracja. Gramy dzień po dniu, więc to jest naprawdę bardzo istotne – dodaj kapitan reprezentacji kobiet, Małgorzata Ciąćka.

– Jak to mówi się u mnie, w trudnych warunkach rodzą się legendy – rzuca na zakończenie Tokarz, który, podobnie jak koleżanki i koledzy, mimo tej sytuacji stara się zachować dobry humor i pozytywne nastawienie. I przyznaje, że cały czas szukają nowych sposobów, by choć trochę zminimalizować negatywne efekty piekielnych temperatur.

Środa to dla uczestników Akademickich Mistrzostw Świata dzień przerwy. Drużyny, w tym wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki Akademicka Reprezentacja Polski, do rywalizacji wracają w czwartek. W ćwierćfinałach panie zmierza się o 13:30 w hali SMART z Hiszpankami, a panowie o 20:15 zagrają w hali Bellegrave z Argentyną.

Michał Kwietko-Bębnowski z Pessac
fot. Bartek Wójtowicz