Pokonywanie własnych słabości

0
525

Startują kolejne Akademickie Mistrzostwa Polski AZS, tym razem studenci powalczą o medale we wspinaczce sportowej. Bohaterką plakatu tegorocznej imprezy została Kinga Kluska ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Wspinaczka nie była Twoim sportem „pierwszego wyboru”. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze wspinaniem?

− Faktycznie, nie była ona moim pierwszym sportem. Najpierw przez 8 lat trenowałam gimnastykę sportową, ale niestety nabawiłam się kontuzji, która uniemożliwiła mi kontynuowanie tego sportu. Zbiegło się to z zakończeniem mojej nauki w podstawówce. Na kolejny etap edukacji wybrałam gimnazjum ze ścianką wspinaczkową – Katolik Chorzów i właśnie tam pierwszy raz spróbowałam wspinaczki. Od razu wiedziałam, że to już pozostanie moim sportem, pasją i sposobem na życie. Po roku treningów zaczęłam startować w zawodach. Pierwsze moje zawody to Turniej Czterech Ścianek, w której w klasyfikacji generalnej zajęłam drugie miejsce. Obecnie trenuję już dziesiąty rok i jestem instruktorką wspinaczki oraz sędzią PZA.

Kiedy postanowiłaś wystartować w AMP?

− Po szkole średniej rozpoczęłam studia na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach na kierunku fizjoterapia. Do AZS zapisałam się od razu na pierwszym roku studiów i wtedy też wystartowałam pierwszy raz na AMP, było to w 2018 roku. Już od dłuższego czasu startuję w różnego rodzaju zawodach, więc jak tylko zostałam studentką, zapragnęłam wziąć w nich udział. AMP-y są dla mnie bardzo fajnym wydarzeniem sportowym, gdzie każdy może spróbować swoich sił, a także okazją do spotkania się ze znajomymi z całej Polski.

Treningi wspinaczkowe są bardzo wymagające. Co Twoim zdaniem jest w nich najtrudniejsze?

− Jeśli chodzi o trudności w trenowaniu wspinaczki, to dla początkujących kobiet będzie to na pewno ból rąk, podrapane dłonie od chwytów i strach przed nadmiernym rozbudowaniem mięśni. Mnie to na szczęście ominęło, ponieważ po trenowaniu gimnastyki ręce miałam już dosyć dobrze wzmocnione, a poranione dłonie nie robią na mnie wrażenia. Ważna we wspinaniu jest też kontrola własnego ciała oraz technika. Jeśli ma się dobrą technikę, to siła ramion nie jest najważniejszym aspektem.

W jaki sposób zacząć trenować wspinaczkę?

− Najprostszą drogą, żeby zacząć się wspinać jest po prostu przełamanie się i przyjście na ściankę wspinaczkową. Można też zapisać się do sekcji. Myślę, że należy się nastawić na to, że nie jest to łatwy sport. Początkowo postępy są dosyć szybkie i widoczne, ale z czasem coraz trudniej zrobić progres. Jest to dyscyplina wymagająca siły, koordynacji i gibkości, które trzeba połączyć z dobrą techniką, umiejętnością dobrego rozplanowania drogi, odwagą i skupieniem. Wspinaczka często zmusza do pokonywania własnych słabości i ograniczeń. Sama jestem instruktorką wspinaczki, więc miałam okazję zauważyć, że początki nie są proste.

Jak wyglądają twoje treningi? Czy wspinasz się również w skałach?

− Jeśli chodzi o moje treningi, to przynajmniej trzy razy w tygodniu jestem na ściance wspinaczkowej, do tego w domu wykonuję różne ćwiczenia stabilizujące, uzupełniające, wzmacniające palce oraz rozciągające. Oczywiście, gdy pogoda pozwala to staram się jak najczęściej jeździć w skały. W wakacje wyjeżdżam też w różne wspinaczkowe rejony za granicę tj. do Arco we Włoszech czy do Osp w Słowenii.

Wspominałaś, że wspinaczka to Twój sposób na życie. Czy interesujesz się też innymi sportami?

− Oczywiście! Od dziecka dużo pływam, kiedyś startowałam w zawodach, a obecnie jestem licencjonowanym ratownikiem wodnym. W wolnym czasie lubię też biegać i jeździć na rowerze, a zimą koniecznie narty i snowboard.

Czy planujesz start w tegorocznych AMP mimo pandemii?

− Pewnie, że tak! Raz tylko nie startowałam w AMP, było to spowodowane operacją kolana na miesiąc przed zawodami. Wtedy pełniłam rolę sędziego PZA. Jak zdrowie pozwala, to nie przepuściłabym takiej okazji na powstawianie się w ciekawe baldery, drogi na trudność i porywalizowanie we wspinaczce na czas. Już nie mogę się doczekać!