Piłkarki AZS UJ na siódmym miejscu Ekstraligi

0
186

Sezon Ekstraligi kobiet 2020/2021 dobiegł końca, więc nadszedł czas na krótkie podsumowanie dla AZS UJ Kraków. Bilans „Jagiellonek” to 9 zwycięstw, 6 remisów i 7 porażek, 33 zdobyte punkty i 7. miejsce w ligowej tabeli. Czy to zadowalający wynik?

Nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Z jednej strony zespół zajął pewne miejsce w środku tabeli, mając niewielką stratę punktową do miejsc 5-6 i ani raz nie będąc zagrożonym miejscami spadkowymi. Z drugiej jednak strony nadzieje i aspiracje przed sezonem były zdecydowanie większe, zarówno wśród kibiców, jak i zawodniczek. Zespół AZS przeplatał świetne występy tymi słabszymi, często dając wyrwać sobie punkty w końcowych minutach meczu. Nieudana runda jesienna została lekko przyćmiona przez zdecydowanie lepszą rundę wiosenną, a takie ustabilizowanie formy daje nadzieję na dobry start w kolejnym sezonie Ekstraligi.

AZS UJ Kraków, fot. K. Marcinkiewicz, Okapi Studio

O ile w rozgrywkach 11-osobowych nie udało się zdobyć wymarzonego medalu, to w ostatnich akcentach fustalowych „Jagiellonki” zdobyły 1. miejsce Akademickich Mistrzostw Małopolski oraz po raz czwarty z rzędu(!) złoto Akademickich Mistrzostw Polski.

– Miniony rok był dla nas trudny z bardzo wielu przyczyn. Był to pierwszy taki sezon, gdzie AZS UJ rozdzielił drużynę trawiastą i futsalową na dwa oddzielne zespoły. Z jednej strony był to dla nas duży plus, miałyśmy więcej czasu na przygotowania i skupienie się tylko i wyłącznie na „trawie”. Z drugiej strony patrząc, łączyłyśmy obie dyscypliny przez wiele lat i nie byłyśmy przyzwyczajone do normalnego okresu przygotowawczego, więc nie do końca było wiadomo, jak zareagują na to nasze organizmy – podsumowała sezon Anna Zapała, piłkarka AZS UJ Kraków.

– Jak się później okazało, ta zmiana nie zrobiła dużej różnicy w przygotowaniu fizycznym, w większości meczów wyglądałyśmy pod tym względem bardzo dobrze, ale niestety za dobrą formą nie szły wyniki. Po poprzednim sezonie, w którym okazałyśmy się jedną z rewelacji ligi, oczekiwania wobec nas szybko wzrosły zarówno od innych, jak i od nas samych. Mimo pokładanych w nas nadziei i wiary w nasze umiejętności, nie stanęłyśmy na wysokości zadania. W kluczowym momentach często brakło koncentracji, a czasem po prostu takiego piłkarskiego szczęścia. Zakończyłyśmy rozgrywki na 7 miejscu i dla mnie osobiście jest to wynik mocno rozczarowujący, ponieważ w wielu spotkaniach z wyżej notowanym przeciwnikiem, grałyśmy jak równy z równym, a momentami nawet przeważająco. Taki jest jednak sport, nie zawsze sprawiedliwy. Na pewno wraz ze sztabem wyciągniemy wnioski na przyszły sezon i będziemy starać się pracować nad mankamentami, których było sporo. Teraz czas na chwilę odpoczynku, natomiast od lipca wracamy do treningów z czystą głową i nowymi siłami. W kolejnej edycji Ekstraligi kobiet z pewnością będziemy chciały osiągnąć o wiele więcej niż dotychczas i wierzymy, że każdą z nas na to stać – dodała.

fot. Paweł Kloskowski (Kobiecapilka.pl)

Swoimi spostrzeżeniami podzielił się również Krzysztof Krok – trener Jagiellonek, który z klubem jest związany od 2016 roku.

– Był to pierwszy sezon, w którym moja drużyna skupiła się w większości na piłce
11-osobowej, co pozwoliło na lepsze przygotowanie do rundy wiosennej. Wiedziałem, że będzie to trochę taki przejściowy okres po rezygnacji z piłki halowej, powrocie kilku dziewczyn po poważnych kontuzjach oraz po pozyskaniu kilku nowych zawodniczek. Na hali zdobyliśmy Akademickie Mistrzostwo Polski i to był jedyny akcent futsalowy mojej drużyny w tym sezonie, zresztą bardzo udany. O ile runda jesienna trawiasta była taka sobie, to na wiosnę prezentowaliśmy zdecydowanie wyższy poziom gry, przegrywając tylko dwa mecze w lidze z Czarnymi Sosnowiec i Górnikiem Łęczną. Tą tzw. łyżką dziegciu była jednak indolencja strzelecka i braki koncentracji w końcówkach meczów, co doprowadziło do kilku niepotrzebnych remisów i zajęcia niższego niż zakładaliśmy miejsca w lidze. Jeśli w przyszłej kampanii Ekstraligi chcemy bić się o wyższe lokaty, musimy zdecydowanie poprawić te dwa aspekty – dodał trener Krok. -Jeśli chodzi o skład Jagiellonek, zmian personalnych w przyszłym sezonie nie będzie dużo i trzon zespołu zostaje. Odejdą może dwie, trzy zawodniczki, a na ich miejsce pozyskamy nowe, młode. Liczę na to, że ta stabilizacja w zespole pozwoli na wyrównaną walkę z najlepszymi zespołami w lidze i powalczenie o zdecydowanie wyższą pozycję w sezonie 2021/22.

fot. Paweł Kloskowski (Kobiecapilka.pl)