Lachman: Celem jest medal

0
336
fot. archiwum prywatne Katarzyny Lachman

Celem na Neapol jest zdobycie medalu. Wiem, że konkurencja będzie bardzo duża, ale liczę, że jednak go wywalczymy – mówi studiująca w Stanach Zjednoczonych florecistka AZS AWF Poznań Katarzyna Lachman.

Na początek proszę przyjąć gratulacje za brąz w drużynie florecistek na młodzieżowych mistrzostwach Europy w bułgarskim Płowdiw. Ten wynik uznaje pani za sukces, czy jednak czuć niedosyt?
Niezależnie od rangi imprezy – czy są to turnieje mistrzowskie, czy Puchary Świata lub Polski – wraz z koleżankami podchodzimy do rywalizacji w pełni skoncentrowane i nastawione na sukces. Rok wcześniej byłyśmy drugie w Erywaniu, dlatego tegoroczna porażka w półfinale o jeden punkt bardzo nas zabolała. Tym niemniej jesteśmy bardzo dumne z zajętej pozycji, bo w walce o podium pokonałyśmy Włoszki.

Ostatnie tygodnie obfitują u pani w medale. W końcówce maja sięgnęła pani po dwa krążki mistrzostw Polski w Poznaniu, mimo że na stałe przebywa pani za granicami kraju.
Zgadza się, na co dzień studiuję i trenuję w Stanach Zjednoczonych, w Nowym Jorku. Niemożliwym jest dla mnie przylatywać na zawody Pucharu Polski, szczególnie że moje podróże nie są refundowane ani przez klub, ani przez Polski Związek Szermierczy. Trzy tygodnie przed MP dotarłam do kraju, by w międzyczasie uczestniczyć jeszcze w PŚ w Szanghaju i Tauerbischofsheim. Zdobyty brąz, to mój pierwszy medal w indywidualnej rywalizacji seniorek. Cały sezon podporządkowałam startowi w tych zawodach. Do tego udało się dołożyć srebro w starcie drużynowym.

Plan treningowy na sezon ustala pani z trenerem klubowym Krzysztofem Szymkowiakiem, czy pewne kompetencje pozostają w rękach Amerykanów?
Podczas wakacji działamy wspólnie z trenerem Szymkowiakiem, który układa plany treningowe. Będąc za oceanem, trenuję zgodnie z wytycznymi szkoleniowca z nowojorskiego uniwersytetu. W Stanach skupiamy się nie tylko na treningu ogólnorozwojowym, ale też na przygotowaniu taktycznym. Pod tym kątem mam dużo indywidualnych zajęć. Same treningi odbywam w różnych klubach, więc mogę uczyć się od wielu zawodniczek.

Skąd narodził się pomysł studiowania i trenowania w Stanach?
Wykształcenie i sport są dla mnie równie ważne, a amerykańskie zawodniczki uchodzą za najlepsze na świecie. To najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, jeśli chodzi o rozwój szermierczy. Początkowo studiowałam w Detroit – Michigan, ale niestety, ułożony tam plan treningowy był na bardzo podstawowym poziomie. W Nowym Jorku jestem w stanie połączyć edukację z odpowiednim treningiem. Studiując w Poznaniu, nawet przy pełnym poświęceniu, na pewno nie połączyłabym obu tych rzeczy.

W Nowym Jorku nie jest pani jedyną przedstawicielką polskiej szermierki.
Oprócz mnie, są jeszcze dwie reprezentantki – szablistki Karolina Cieślar i Karolina Kaleta. Wcześniej naszą uczelnię ukończyła Marta Hausman. Obecność dziewczyn z pewnością pomaga pogodzić się z rozłąką z krajem i bliskimi.

Niebawem start na uniwersjadzie w Neapolu.
W żaden sposób nie czuję jeszcze większych emocji. Przygotowuję się jak do każdej imprezy, zwłaszcza, że listy startowe w dużej mierze będą pokrywać się z tymi z MME czy PŚ. Plan treningowy do tej imprezy ułożyliśmy wspólnie z trenerem Szymkowiakiem. Są one bardziej skupione na elementach stricte szermierczych, mniej na kwestiach siłowych czy wydolnościowych. Codziennie spotykamy się na indywidualne lekcje. Celem na Neapol jest zdobycie medalu. Wiem, że konkurencja będzie bardzo duża, ale liczę, że jednak go wywalczymy.

Część sportowców traktuje uniwersjadę jako przedsmak igrzysk… Występ za rok w Tokio chodzi pani po głowie?
Start w igrzyskach jest marzeniem każdego sportowca. Drogę do występu w Japonii mam utrudnioną. Przez brak środków nie mogę startować we wszystkich zawodach PŚ. Korzystając z pobytu w kraju, szukam sponsorów na przyszły sezon, by jednak móc w nich startować i tym samym spróbować zakwalifikować się na igrzyska. W dużej mierze finansowo pomagają mi rodzice, chociaż wiem, że nie jest to dla nich łatwe. Szermierka nie należy do tanich dyscyplin.

Na liście startowej ostatnich MP pani nazwisko pojawiło się więcej niż raz….
Tak, to nie była zbieżność nazwisk. Mam szóstkę młodszego rodzeństwa, z czego dwie z sióstr poszły w moje ślady. Starsza z nich, Antonina, ma 16 lat i brała już udział w mistrzostwach Polski. Młodsza, Barbara, ma dopiero 12 lat i dopiero wszystko przed nią. Kiedy tylko przyjeżdżam do Polski w okresie wakacyjnym, wspólnie motywujemy się do przygotowań. Wraz z Antoniną jeździmy na obozy sportowe. Razem dopingujemy się do cięższej pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here