Nie udało się powtórzyć sukcesu sprzed dwóch lat i podwójnego podium, ale po raz kolejny obie nasze drużyny znalazły się w strefie medalowej Akademickich Mistrzostw Świata w piłce ręcznej. Zarówno panie, jak i panowie do końca ambitnie walczyli o brąz, ale musieli uznać wyższość rywali.

Polki, po wyeliminowaniu w ćwierćfinale Hiszpanek, czyli najlepszej drużyny grupy B, tym razem zmierzyły się z drugimi w jej tabeli Czeszkami. Niestety, od samego początku Biało-Czerwone mocno zawodziła skuteczność. Mimo że akcje ofensywne przynosiły skutek w postaci czystych pozycji rzutowych, to nie zamieniały ich na bramki. Takich problemów nie miały rywalki, które do przerwy rzuciły 15 goli, podczas gdy na koncie Akademickiej Reprezentacji Polski było ich zaledwie 8. Pod tym względem było to zdecydowanie najgorsze 30 minut w całym turnieju. – Nieskuteczność… Zgasiła nas bramkarka rywalek, trochę rzutów poza bramkę – mówiła pytana o powody tak słabego rezultatu do przerwy Magdalena Berlińska.

Po przerwie Polki od razu zerwały się do walki zaczęły mozolnie odrabiać straty. Niestety przez jakiś czas musiały radzić sobie bez Laury Zdziebłowskiej, która po zderzeniu głowami z przeciwniczką zalała się krwią i została zniesiona z boiska przez fizjoterapeutę, Damian Śliwę. Mimo tego straty stopniały początkowo do pięciu bramek, choć gdy Czeszki mimo osłabienia trafiły na 19:13, wydawało się, że o skuteczną pogoń będzie bardzo trudno. Od tego momentu nasz zespół rzucił jednak 6 goli z rzędu – trafiały Julia Skubacz czy dwukrotnie Edyta Byzdra, a po golu Darii Grobelnej na 11 minut przed końcem było już tylko 18:19. Niestety, rywalki w końcu trochę odetkały się w ataku, za to po naszej stronie po fantastycznym fragmencie przyszła drobna zadyszka. Gdy Małgorzata Ciąćka obroniła karnego, ale Czeszki dobiły na 23:19, było wiadomo, że będzie bardzo ciężko choćby o dogrywkę. Polki starały się wywierać presję bardzo wysoką obroną, odrobiły dwa gole, ale gdy już rywalki przedzierały się przez nasze szyki, miały łatwe pozycje, z czego korzystały. W efekcie już do końca kontrolowały przewagę i to one mogły cieszyć się po ostatnim gwizdku z brązowego medalu.

– Po sytuacji, która miała miejsce w grupie, to jesteśmy przeszczęśliwe, że do tej pierwszej czwórki weszłyśmy. Tak naprawdę jesteśmy z bilansem tylko jednego meczu zwycięskiego i to tego najważniejszego, bo wygrałyśmy ćwierćfinał. Natomiast widać to, że gdzieś te zespoły w Europie grają troszkę inną piłkę ręczną, która naprawdę nam nie leży. I cieszę się, bo faktycznie chociażby w dzisiejszym meczu o brązowy medal podjęłyśmy naprawdę bardzo, bardzo dobrą walkę. Być może w pierwszej połowie gdzieś było widać jeszcze stres i stąd się też wzięła nieskuteczność rzutowa. Natomiast w drugiej połowie podjęłyśmy rękawice, doszłyśmy rywalki na jedną bramkę i naprawdę tutaj końcówka była bardzo, bardzo nerwowa. Także to jest na pewno coś bardzo optymistycznego. Podjęłyśmy po prostu walkę, bardzo odważnie wchodziłyśmy w zmiany systemowe i jestem z tego dumna. Wydaje mi się, że zespół naprawdę zrealizował w dużej większości nasze założenia i to na pewno cieszy – podsumowała nie tylko mecz, ale i cały turniej trenerka Magdalena Stanulewicz.

Czechy – Polska 26:22 (15:8)
Polska: Małgorzata Ciąćka – Sandra Guziewicz 1, Julia Oleśkiewicz, Julia Owczaruk, Julia Skubacz 2, Nikola Leśniak 2, Daria Grobelna 4, Edyta Byzdra 7, Nicola Żmijewska, Magdalena Berlińska 1, Patrycja Jura, Laura Zdziebłowska 2. Trenerka: Magdalena Stanulewicz

Pomeczowej, biało-czerwonej radości nie było również w hali Bellegrave, gdzie swój mecz o 3. miejsce równolegle rozgrywali panowie. Ich przeciwnikiem była Hiszpania, a spotkanie miało zgoła inny przebieg. Od samego początku trwała wyrównana walka. Wprawdzie rywale odskoczyli na 7:4, ale czas dla trenera Marcina Stefańca przyniósł skutek i bardzo szybko odrobiliśmy straty, a po dobrych obronach Wiktora Kwiatkowskiego i kontratakach Stanisława Malinowskiego i Szymona Muchy, a następnie gola dorzucił Jakub Tokarz i prowadziliśmy nawet 13:10. Tym razem to Hiszpanie szybko doprowadzili do remisu, a status quo trwał już do końca pierwszej połowy, choć Polacy mieli jeszcze szansę na bramkę do szatni – Dawid Frankowski trafił jednak w poprzeczkę.

Po przerwie obraz gry długo wyglądał podobnie. Po 9 minutach drugiej części gry Biało-Czerwoni zacięli się jednak w ataku i to okazało się bardzo brzemienne w skutkach, bo przeciwnicy odskoczyli na 23:20 i choć do końca był wtedy jeszcze ponad kwadrans, to tych strat, jak się później okazało, już nie odrobiliśmy. Do ostatniego gwizdka nie traciliśmy do Hiszpanii mniej niż dwóch bramek, nie pomogły próby reakcji ze strony trenera czy to poprzez przerwy na żądanie, czy zmiany. Pośpiech też nie pomagał, a będący w znacznie bardziej komfortowej sytuacji rywale z tego korzystali i na 8,5 minuty przed końcem powiększyli prowadzenie do stanu 27:22. Polacy robili co mogli, żeby w końcówce zbliżyć się i nawiązać jeszcze kontakt, ale Hiszpanie na to nie pozwalali. Ostatecznie utrzymali czterobramkową przewagę do końca.

– Mecz myślę, że bardzo wyrównany przez 50 minut. Walczyliśmy cały czas, daliśmy z siebie wszystko. Myślę, że w tym meczu akurat już zaważyło to, że po prostu wyszło zmęczenie. Sześć spotkań w tak krótkim czasie, przy takiej pogodzie. Wiadomo, że każdy ma równe szanse, ale na pewno nas Polaków to mocno zmęczyło. Ciężkie przygotowania, ciężki turniej. Daliśmy z siebie wszystko. Niestety przegraliśmy. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że graliśmy z naprawdę dobrymi drużynami. Najgorsze jest to, że wracamy bez medalu – mówił po ostanim gwizdku Marcin Głuszczenko. Podobnie spotkanie ocenił trener Marcin Stefaniec, który doceniał zaangażowanie zawodników w całym turnieju, rozgrywanym w niezwykle trudnych warunkach ze względu na falę upałów, która nawiedziła Francję. – Mega szkoda, bo to czwarte miejsce jest dla sportowców najtrudniejsze. Ja bardzo dziękuję chłopakom za walkę. Każdy, kto był na parkiecie, zrobił wszystko, żeby zawsze te mecze były na plus. Natomiast taki jest sport, nie udało się i bardzo żałujemy. Widzę, jak chłopaki siedzieli w szatni przed chwilą z głowami spuszczonymi, bo przyjechali tutaj po medal. Całymi siłami staraliśmy się ten mecz wygrać. Na gorąco ciężko powiedzieć, z czego zabrakło – powiedział szkoleniowiec Akademickiej Reprezentacji Polski, który udział w turnieju w Pessac-Bordeaux był możliwy również dzięki wsparciu PGE Polskiej Grupy Energetycznej oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Polska – Hiszpania 28:32 (17:17)
Polska: Wiktor Kwiatkowski, Paweł Ciupa – Szymon Mucha 2, Dawid Frankowski 3, Franciszek Wierzbicki 3, Stanisław Malinowski 2, Kuba Wleklak 1, Jakub Tokarz 5, Marcin Głuszczenko 1, Ignacy Jaworski 4, Jakub Wielgucki 1, Dominik Antoniak, Dawid Petlak 1, Jan Antolak 5. Trener: Marcin Stefaniec.

Michał Kwietko-Bębnowski z Pessac