Z biało-zielonym gryfem na koszulce, czyli 110 lat AZS

0
86
W końcu lat dwudziestych XX wieku hokeiści AZS Warszawa należeli do najlepszych w Europie. Na zdjęciu mecz na Dynasach w 1927 roku.

Podobno zielony gryf na białym tle jest dobrze rozpoznawalny przez studencką brać. To godło każdego z ponad 200 klubów Akademickiego Związku Sportowego. Działają one niemal we wszystkich wyższych uczelniach w Polsce. Dorobek AZS jest imponujący, o czym świadczy ponad setka olimpijczyków z wieloma medalami na koncie! A historia tego sportowego kolosa rozpoczęła się na przełomie 1908 i 1909 roku, kiedy założono AZS Kraków na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Rzecz jasna już wcześniej podejmowano próby stworzenia sportowej organizacji studenckiej. Na uczelniach we Lwowie już w końcu XIX wieku powstał Akademicki Klub Szermierzy i Akademicki Klub Cyklistów. W 1906 roku lwowscy studenci założyli Akademicki Związek Sportowy Młodzieży Polskiej i choć cieszył się on wśród żaków popularnością, to przetrwał tylko trzy lata.

Trwale natomiast rozpoczął swą działalność podobny związek w Krakowie. Zebranie założycielskie AZS Kraków odbyło się 5 grudnia 1908 roku, a 15 maja 1909 przyjęto statut i wybrano władze. Po dwóch latach nowo powstały AZS zrzeszał już grubo ponad setkę sportowców, więc zaczęły wyodrębniać się sekcje. Wkrótce akademicy mogli uprawiać narciarstwo, lekkoatletykę, tenis, wioślarstwo, szermierkę i piłkę nożną. Sprzyjało im stanowisko profesury UJ, rozumiejące, że sport to zdrowie.

Większość pierwszych imprez AZS w istocie miało bardziej charakter turystyczny i krajoznawczy niż sportowy. Narciarze i kolarze urządzali wycieczki, wioślarze spływy Wisłą. Jednak jeszcze przed wybuchem I wojny światowej sportowa rywalizacja zaczynała być coraz ciekawsza. W mistrzostwach Galicji w tenisie ziemnym triumfowała Wanda Nowakówna (przyszła Dubieńska, córka premiera Juliana Nowaka i pierwsza polska olimpijka), a niespodziewany remis krakowskich piłkarzy ze znakomitą Pogonią Lwów napawał dumą. Z wolna wycieczki turystyczne stawały się nie podmiotem, a dopełnieniem działalności, bo sportowcy zaczęli tworzyć całkiem sporą grupę.

Pierwsza wojna światowa nie sprzyjała rozwojowi sportu w Galicji. Krakowska Wisła, Cracovia czy AZS ledwie wegetowały. Na odwrót było w Warszawie. Stąd w sierpniu 1915 roku uciekła armia rosyjska, a nowa, bardziej liberalna niemiecka władza zgodziła się na powstanie polskich uczelni i zaraz potem na zakładanie sportowych organizacji. I tak oto wiosną 1916 roku miał powstać AZS Warszawa, wzorem Krakowa łącząc wszystkich studentów niezależnie od ich uczelni. Na jego założenie nie zgodził się jednak niemiecki gubernator Hans Beseler. W wyniku negocjacji, której podjął się rektor UW Józef Brudziński (w Warszawie, tak jak wcześniej w Krakowie, profesura, zwłaszcza medycy, rozumieli wychowawcze i zdrowotne walory sportu), Beseler zgodził się powołać Związki Sportowe Słuchaczy na poszczególnych uczelniach. Chodziło o to, by studenci nie tworzyli jednolitego, dużego związku. Kilka mniejszych organizacji to dla okupanta nie kłopot, ale jedna duża już tak. Studenci warszawscy zrobili więc, to, co mogli. W ciągu roku 1916/17 powstały Związki Sportowe Słuchaczy na wszystkich warszawskich uczelniach, a koordynacją ich działań zajęła się Centrala AZS Warszawa.

Stołeczni studenci odnieśli kilka sukcesów organizacyjnych. Przygotowali choćby sportowe „popisy akademickie” w Dolince Szwajcarskiej i głośny mecz lekkoatletyczny między Politechniką a Uniwersytetem, którego gwoździem programu był chód maratoński z Tarczyna na warszawski stadion na Agrykoli. Piłkarska reprezentacja akademickiej Warszawy rozegrała zaś mecz z drużyną legionową, na który sprzedano kilka tysięcy biletów. Z trybun oglądał go sam Józef Piłsudski.

Pionierskie czasy AZS kończyły się wraz z powstaniem niepodległej ojczyzny. I wtedy, w końcu 1918 roku, zawodnicy AZS Kraków i sportowcy akademiccy z Warszawy wykazali wyjątkowe cechy patriotyczne. Znacząca część z nich pospieszyła do wojsk ochotniczych, by walczyć za wolność kraju. Z inicjatywy AZS Kraków przy 3 Pułku Strzelców Podhalańskich w Zakopanem powstała Kompania Wysokogórska, gdzie gros żołnierzy i kadrę dowódczą tworzyli narciarze z AZS Kraków. Celem tych specjalnych wojsk było pełnienie służby granicznej w Tatrach. Spora część członków krakowskiego AZS służyła w legionach.

Żołnierską sławą okryła się czołowa wioślarka Helena Bujwid, biorąc udział w obronie Lwowa. W 1919 roku została awansowana do stopnia podporucznika i odznaczona Krzyżem Walecznych. Wysyp żołnierzy-ochotników, przeważnie Legii Akademickiej, dały też warszawskie Związki Sportowe Słuchaczy. Pod dowództwem Władysława Nadratowskiego studenci sportowcy rozbrajali Niemców i… zdobywali przystań niemieckich wojskowych. Nikt wtedy nie myślał o tym, że zdobyty tabor wioślarski zostanie przyznany właśnie warszawskiemu AZS.

Gdy w 1919 roku już w wolnej Polsce otwierano uroczyście przystań wioślarską warszawskich akademików, rzucało się w oczy, że większość studentów sportowców była w mundurach 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej. Gazety opisujące tą uroczystość, nazywały obiekt: „przystanią AZS”, choć formalnie Akademickiego Związku Sportowego w Warszawie jeszcze nie było. Dopiero w grudniu tegoż roku stan faktyczny znalazł pokrycie ze stanem de jure. Podczas zebrania na UW uroczyście powołano jednolity AZS Warszawa, który przejął majątek po wszystkich Związkach Sportowych Słuchaczy.

W pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości w odrodzonej ojczyźnie powstawały kolejne ośrodki AZS. Jesienią 1919 roku w Poznaniu, wiosną 1920 w Wilnie, w 1922 w Lublinie i we Lwowie. Niedługo potem także w Wolnym Mieście Gdańsku i w Cieszynie. Prawdziwym fenomenem był jednak AZS Warszawa, w 1928 roku zrzeszający już ponad 2500 sportowców, będąc najliczniejszym klubem w Polsce. Ćwiczyli w nim tacy mistrzowie jak Konopacka, Kostrzewski, Wirszyłło czy Twardo. W barwach akademików pływali Adam Wolff i plejada znakomitych wioślarzy, walczyli szpadziści Kazimierz Laskowski i Władysław Dobrowolski, a klasą dla siebie była drużyna hokeistów z Tadeuszem „Ralf” Adamowskim i Wilhelmem Rybakiem. Obaj byli reemigrantami z Ameryki i tam nauczyli się tej dyscypliny. Po powrocie do ojczyzny swe umiejętności skutecznie przekazywali akademikom. Czy ktoś pamięta, że hokeiści ze stolicy uznawani byli za szóstą drużynę Europy?! Od strzelectwa po piłkę wodną AZS Warszawa miał wspaniałych sportowców. Mało osób wie, że w tej ostatniej dyscyplinie klub reprezentował Jerzy Iwanow–Szajnowicz. Reprezentant Polski w piłce wodnej zdobył sławę bohatera w czasie II wojny wysadzając niemieckie okręty podwodne U-Booty w portach greckich, a o jego tragicznie zakończonym życiu (w 1943 roku został rozstrzelany przez Niemców) opowiadał film fabularny Agent nr 1 nakręcony 45 lat temu.

Foto: Zbiory Roberta Gawkowskiego / Archiwum prywatne

Tym, czym dla AZS Warszawa byli wyżej wymienieni, dla AZS Kraków byli sławni wioślarze Roger Verey czy Jerzy Ustupski oraz szabliści: Adam Papee, Aleksander Małecki i Jerzy Zabielski. Wśród poznańskich sław AZS trzeba wymienić hokeistę, a później profesora Witalisa Ludwiczaka, tenisistę Przemysława Warmińskiego czy szablistów, którzy z Leszkiem Lubicz-Nyczem na czele uchodzili za najlepszych w kraju. Znany w całej Polsce stał się zespół koszykówki AZS Poznań, który w latach 1930–32 zdobywał mistrzostwo Polski. We Lwowie podziw budzili pływak Roman Raszko i lekkoatleta Roman Siennicki. Lwowską klasę pokazała też Jadwiga Batiukówna – znakomita lekkoatletka i siatkarka. W Wilnie błyszczał wioślarz Jerzy Kepel.

Aby sterować tym studenckim ruchem sportowym, w 1923 roku powstała Centrala Polskich AZS. Dwanaście miesięcy później kolejnym osiągnięciem była organizacja międzynarodowych zawodów studenckich w Warszawie w kilku dyscyplinach. Po latach ten sportowy miting został uznany za I Akademickie Mistrzostwa Świata. Na początku lat 30. we wszystkich ośrodkach AZS zrzeszonych było ponad 6000 sportowców. Już od 1922 roku sportowcy AZS nosili na piersiach zielony gryf na białym polu. Godło powstało w wyniku konkursu i początkowo przyjęło się tylko w stolicy. Po kilkunastu latach stało się powszechnym znakiem dla całego AZS, różniące się tylko kolorystyką, symbolizującą poszczególne ośrodki. Niestety, bujny rozwój sportu akademickiego został przerwany przez wybuch II wojny światowej.

To była wielka tragedia dla sportu akademickiego. Spalone stadiony, przystanie czy schroniska można było odbudować. Stratami nie do przebolenia były jednak te ludzkie. Znamy 250 nazwisk sportowców z AZS, którzy wojny nie przeżyli, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Do strat trzeba też wliczyć emigrację takich sław jak Stefan Kostrzewski, Halina Konopacka czy Tadeusz „Ralf” Adamowski. W nowej, komunistycznej Polsce nie było dla nich miejsca.

Ale AZS przetrwał. Choć już bez ośrodków w Wilnie i Lwowie, to z Toruniem, Szczecinem, Wrocławiem, Koszalinem i coraz to nowymi klubami. Jakimś cudem w 1949 roku udało się zachować przedwojenne i dobrze rozpoznawalne godło. A przecież w stalinowskiej epoce wszystkie kluby sportowe musiały zmienić swoje nazwy i symbole. Jedyną zmianą było formalne rozwinięcie skrótu, które brzmiało: Akademickie Zrzeszenie Sportowe. Ciągnęli do niego dawni żołnierze AK, tacy jak: Jan Rodowicz „Anoda”, czy as polskiego wywiadu Kazimierz Leski. Tu czuli się najlepiej. Do czasu, bo nowi włodarze „weryfikowali i czyścili szeregi” Zrzeszenia. W latach stalinowskich wielu dawnych sportowców i działaczy usunięto z AZS pod byle pretekstem. W Warszawie „za burżuazyjne zachowanie” wykreślono I-ligową drużynę piłki wodnej. Zaraz po 1956 r. wielu ludzi zrehabilitowano. Powrócono też do pierwotnej nazwy AZS.

W latach PRL-u związek stał się potężną organizacją. Powstały w 1949 roku AZS AWF Warszawa osiągał sukcesy w niemal każdej dyscyplinie. Wzorowały się na nim zakładane w połowie lat siedemdziesiątych kluby przy innych uczelniach sportowych: we Wrocławiu, Katowicach, Krakowie czy Gorzowie Wlkp. Na pozostałych uczelniach istniały zaś Kluby Uczelniane, tworzące od 1960 roku Zarządy Środowiskowe AZS. Jeszcze wcześniej utworzono Studium Wychowania Fizycznego, które aż do dziś jest podporą uczelnianych AZS.

A sukcesy? Przeogromne! Nie starczyłoby całego wydania „PS”, aby je wszystkie wymienić. AZS to także wspaniała codzienna praca setek działaczy na rzecz upowszechniania sportu. Studenci w wielu przypadkach „zarażają się” nim startując w organizowanych od kilkudziesięciu lat „Varsoviadach” czy „Cracoviadach”, czyli rozgrywkach żaków pierwszego roku. W Akademickich Mistrzostwach Polski startuje ponad 15 tys. studentów trenujących w ponad 2 tys. sekcji.

AZS daje możliwość poczucia, co oznacza rywalizacja, poznania smaku zwycięstwa i goryczy porażki. Dlatego właśnie przez jego szeregi przewinęły się tysiące akademików. A wśród nich nie tylko sportowe gwiazdy, z których związek jest dumny, lecz także ludzie sławni z innych osiągnięć. Członkami AZS byli m.in. uprawiający lekkoatletykę Jan Żabiński – wieloletni dyrektor stołecznego ZOO, działaczem AZS był Kazimierz Kuratowski, czyli sławny polski prof. matematyki. Warto też wymienić grającego w koszykówkę aktora Marka Perepeczkę. Ponadto przez AZS przewinęło się wielu artystów, ekonomistów i polityków. Wszystkich ściągnął magnes studenckiej przygody ze sportem.

NAJWIĘKSZE GWIAZDY AZS:
Halina Konopacka – pierwsza polska złota medalistka olimpijska. W 1928 roku w Amsterdamie była najlepsza w rzucie dyskiem. Wielokrotna rekordzistka świata.
Waldemar Baszanowski – dwukrotny złoty medalista olimpijski (1964, 1968) i pięciokrotny mistrz świata w podnoszeniu ciężarów.
Justyna Kowalczyk – królowa biegów narciarskich, pięciokrotna medalistka igrzysk olimpijskich i ośmiokrotna medalistka mistrzostw świata.
Otylia Jędrzejczak – zdobywczyni trzech medali olimpijskich w Atenach (2004), siedmiokrotna medalistka mistrzostw świata w pływaniu.
Tomasz Majewski – podwójny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą (2008 i 2012). Aktualnie wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski – wioślarscy dominatorzy z czwórki podwójnej. Czterokrotni mistrzowie świata i złoci medaliści olimpijscy z Pekinu (2008).

Autor: Robert Gawkowski
Foto: Zbiory Roberta Gawkowskiego / Archiwum prywatne
Materiał dostępny na stronie przegladsportowy.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here