Choć nasze osady na Akademickie Mistrzostwa Świata w wioślarstwie miały medalowe cele, to tym razem musiały obejść się smakiem podium podczas zawodów, które odbyły się w Kanadzie. Najlepiej z biało-czerwonych spisały się Natasha Malicka i Wiktoria Syrytczyk, czyli czwarta dwójka podwójna kobiet na świecie. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia. Po prostu rywalki były lepsze – podkreśla Malicka.
Akademickie Mistrzostwa Świata w wioślarstwie po raz pierwszy w historii zawitały do Kanady. Co ciekawe, była to też pierwsza impreza pod egidą FISU w Ameryce Południowej. Regaty zaplanowano w London w prowincji Ontario, a rozegrano je na Fanshawe Lake, czyli w obiekcie, który przez lata był bazą treningową kanadyjskiej reprezentacji wioślarskiej. Biało-czerwoni mieli też sporą konkurencję, bowiem w zawodach wystartowało około 300 studentów z ponad 20 krajów.
Akademicka Reprezentacja Polski poleciała do Kanady jednak ze sporymi nadziejami, bowiem wioślarstwo od lat jest jednym z filarów polskiego sportu akademickiego na arenie międzynarodowej. Tym razem skład reprezentacji był jednak nieco inny niż podczas poprzednich AMŚ w Rotterdamie. Tegoroczny termin mistrzostw kolidował bowiem z przygotowaniami części zawodników do innych najważniejszych imprez sezonu, ponieważ zaledwie tydzień po zawodach w Kanadzie rozpoczną się seniorskie mistrzostwa świata w Amsterdamie, a część młodych zawodników szykuje się również do wrześniowych młodzieżowych mistrzostw Europy w Kruszwicy.
Do Kanady reprezentacja Polski przyjechała po przygotowaniach obejmujących między innymi krótkie zgrupowania w Wałczu i Kruszwicy. Ostatecznie czwórkę kobiet tworzyły Julia Hakobyan i Amelia Pawłowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Maria Taczek z Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Julia Ćwiklińska z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. W dwójce podwójnej kobiet wystąpiły Natasha Malicka i Wiktoria Syrytczyk, reprezentujące odpowiednio Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku oraz Uniwersytet Gdański. Męską dwójkę podwójną stworzyli Daniel Gałęza i Igor Czekanowicz, a męską czwórkę Mikołaj Kulka, Filip Szczepaniak, Konrad Senderacki i Mateusz Kozłowski. Filip Szczepaniak reprezentuje Wyższą Szkołę Gospodarki w Bydgoszczy, Mateusz Kozłowski jest studentem UMK w Toruniu, natomiast Julia Ćwiklińska startowała wcześniej w barwach Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.
Ostatecznie najwyżej sklasyfikowaną polską osadą została dwójka podwójna kobiet. Natasha Malicka i Wiktoria Syrytczyk bardzo dobrze rozpoczęły rywalizację, wygrywając swoje eliminacje. W finale A długo liczyły się w walce o podium i ostatecznie zajęły czwarte miejsce. Do medalu zabrakło niewiele, ale sam występ był dla zawodniczek powodem do zadowolenia. – Wyścig oceniam bardzo pozytywnie. Byłam nawet pozytywnie zaskoczona tym, jak nasza taktyka sprawdziła się w rezultacie. Celem było mocne pierwsze 500 metrów i utrzymanie się z rywalkami, co udało nam się zrobić do 1000 metrów. Potem niestety trochę nam uciekły, ale były bardzo mocne, więc nie mamy sobie nic do zarzucenia. Po prostu rywalki były lepsze – podsumowała Natasha Malicka.
Duże nadzieje medalowe można było wiązać z męską dwójką podwójną. Daniel Gałęza i Igor Czekanowicz wygrali swój bieg eliminacyjny, a przed finałem mogli realnie myśleć o walce o najwyższe lokaty. W decydującym wyścigu nie udało się jednak zrealizować medalowego celu i zajęli piątą lokatę. – Sam wyścig był w porządku. Nie złapałyśmy trochę rytmu, bo łódka nam skręcała i musiałem trochę pracować lewym wiosłem, ale nie będziemy się już tłumaczyć. Cele na tę imprezę były na pewno większe. Chcieliśmy wywalczyć medal, nie udało się i tyle – powiedział Daniel Gałęza.
Bardzo blisko czołowej trójki była również kobieca czwórka. Julia Hakobyan, Maria Taczek, Amelia Pawłowska i Julia Ćwiklińska zajęły trzecie miejsce w eliminacjach, a w finale A zakończyły rywalizację na piątej pozycji. – Zasadniczo nie miałyśmy zbyt konkretnych celów na tę imprezę, ponieważ nie znałyśmy swoich przeciwniczek. Myślę, że możemy być pozytywnie zaskoczone. Mimo że nie zdobyłyśmy medalu, spisałyśmy się super. Wyścig był bardzo mocny i mam poczucie, że dałyśmy z siebie wszystko – oceniła Taczek. – Uważam, że poziom zawodów był dosyć wysoki. Części osad spodziewałyśmy się z przodu, ponieważ były to bardziej doświadczone ekipy. W przypadku części osad tak naprawdę nie wiedziałyśmy, czego się po nich spodziewać – dodała Ćwiklińska.
Najmniej szczęścia w kwalifikacjach miała męska czwórka. Mikołaj Kulka, Filip Szczepaniak, Konrad Senderacki i Mateusz Kozłowski zajęli czwarte miejsce w swoim biegu i nie awansowali do finału A. W finale B pokazali jednak bardzo dobrą dyspozycję i zajęli drugie miejsce. – Naszym celem na tę imprezę zdecydowanie było wejście do finału. Niestety nie udało się tego osiągnąć, ponieważ nasz bieg był trochę szybszy niż drugi. Nie dostaliśmy się do finału, ale w finale B, tak zwanym finale pocieszenia, popłynęliśmy już lepiej – podsumował Konrad Senderacki. – Poziom zawodów był naprawdę wysoki. Było z kim się pościgać i porównać – dodał Mateusz Kozłowski.
AMŚ w London były jednak nie tylko sportową rywalizacją. Charakter zawodów mocno podkreślała atmosfera panująca poza wodą. Reprezentacje mieszkały na kampusie, dzięki czemu zawodnicy mieli okazję spotkać się z przedstawicielami innych krajów, wymieniać doświadczenia i poznawać akademicką kulturę sportową. – Czuć klimat studenckich zawodów, przede wszystkim przez to, że śpimy tutaj na kampusie razem ze wszystkimi reprezentacjami. Jest to wielki obiekt, więc ten studencki klimat naprawdę czuć – mówił Mikołaj Kulka. – Atmosfera jest zdecydowanie lżejsza niż na młodzieżowych mistrzostwach świata – dodał Igor Czekanowicz.
Podobne odczucia miała Julia Hakobyan. – Uważam, że czuć klimat studenckich zawodów. Większość osób przyjechała tutaj przede wszystkim dobrze się bawić i cieszyć się ze startów. Bardzo mi się podobało to, że było więcej luzu i mniej stresu. Każdy wiedział, co ma zrobić, i tyle – podkreśliła.
Jednym z charakterystycznych elementów AMŚ jest również wymiana pinów pomiędzy uczestnikami. Dla wielu zawodników to nie tylko sympatyczny zwyczaj, ale również pamiątka z międzynarodowego wydarzenia. – Pierwszy raz spotkałem się z tradycją wymieniania się pinami na takich zawodach uniwersyteckich. Uważam, że jest to bardzo fajna tradycja i super pamiątka – zakończył Filip Szczepaniak.
Udział Akademickiej Reprezentacji Polski w Akademickich Mistrzostwach Świata wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.






![Michał Pasiut jedną z gwiazd mistrzostw świata. Koniec zmagań w Oklahoma City [WIDEO, ZDJECIA]](https://pasja.azs.pl/wp-content/uploads/2026/07/Oklahoma_MS_23072026_MichalPasiut_photo_PawelSkraba_05-218x150.jpg)



















