Od „Rocky’ego” do złotych krążków

0
160

Już niedługo startują Akademickie Mistrzostwa Polski w Karate WKF. Bohaterem plakatu tegorocznej imprezy jest Michał Bąbos z AZS UP Wrocław, zeszłoroczny złoty medalista w kategorii +84 kg.

Sporty walki wymagają ogromnej dyscypliny i nie należą do tych „pierwszego wyboru”. Jak zaczęła się twoja przygoda z karate?

− Za sprawą takich filmów jak „Rocky” i historii mojego taty o wynikach polskich zapaśników, judoków i bokserów na igrzyskach olimpijskich marzyłem o trenowaniu sportów walki. Miało to miejsce 15 lat temu. We wrześniu 2005 roku w małej Lubochni dzięki mojemu przyszłemu, pierwszemu trenerowi Pawłowi Walczakowi, pojawiła się możliwość trenowania karate. Do tamtego momentu jedyną opcją była piłka nożna, więc był to dla mnie przełom i bez wahania rozpocząłem treningi.

Sport pasjonował mnie na tyle, że ukończyłem Wychowanie Fizyczne na Wrocławskiej AWF. Był to świetny czas, ale zdecydowałem się na przebranżowienie i dziś pracuję w IT – nie uśpiło to jednak mojej pasji i od roku łączę pracę programisty ze swoimi treningami, a po godzinach prowadzę treningi personalne.

Trenujesz już wiele lat. Co najbardziej pasjonuje cię w tym sporcie?

− Jest to sport, który wymaga niezwykłej precyzji. Aby zdobyć punkt, nie wystarczy uderzyć przeciwnika. Cios ma być wykonany technicznie oraz pod odpowiednią kontrolą (w karate olimpijskim występuje semi-contact). W tej dyscyplinie mocno zaszczepiony jest również szacunek do przeciwnika i do poszanowania reguł. Te aspekty mają duży wpływ na codzienne życie.

W jaki sposób trafiłeś do AZS?

− Będąc jeszcze w liceum usłyszałem, że we Wrocławiu jest świetny klub prowadzony przez wybitnego trenera Andrzeja Zarzyckiego. Od dziecka marzyłem o studiowaniu we Wrocławiu. Po przyjeździe tutaj nie zastanawiałem się długo. Postanowiłem trenować właśnie w AZS UP Wrocław pod okiem trenera Zarzyckiego. Współpracujemy już 8 lat. Zawdzięczam mu wiele, nie tylko wyniki sportowe, do których mogę zaliczyć pierwszy dla Polski medal na The World Games 2017 w karate WKF oraz indywidualne i drużynowe Mistrzostwo Świata Karate Shotokan (oba tytuły również pierwsze dla kraju).

Masz za sobą starty w międzynarodowych zawodach. A co sądzisz o poziomie reprezentowanym przez zawodników na AMP?

− AMP zajmują szczególne miejsce w kalendarzu większości kadrowiczów. W tym roku pojawi się wiele ciekawych nazwisk. Nie brakuje też osób, które swoją przygodę z karate rozpoczęli na studiach lub też trenują inne style karate. Często jest im trudno dostosować się do reguł jakie obowiązują w karate WKF, ale rywalizacja jest zacięta.

W tym roku niestety nie będziesz miał okazji obronić mistrzostwa Akademickich Mistrzostw Polski. Kto w takim razie twoim zdaniem ma szansę na podium?

− Myślę, że warto obserwować takie kategorie wagowe jak +84kg i -84kg mężczyzn. W -84 kg stawiam na mojego przyjaciela i zeszłorocznego zwycięzcę Marcina Krykowskiego, który też reprezentuje UP Wrocław. W kategorii +84kg, w której triumfowałem rok temu, tym razem stawiam na Macieja Gębkę z Politechniki Wrocławskiej. Jeśli chodzi o rywalizację kobiet, na pewno warto śledzić kategorię -55kg. Moim zdaniem zdecydowaną faworytką będzie tam Dorota Banaszczyk z Politechniki Łódzkiej – aktualna mistrzyni świata.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here