Biathlonistki AZS AWF Katowice poprowadziły olimpijską reprezentację Polski do historycznego wyniku! [WIDEO]

0
17
2026.02.07, Wlochy, Anterselva Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 Biathlon – sztafeta mieszana 4x6km Natalia Sidorowicz, Kamila Zuk Fot. Rafal Oleksiewicz/AZS

Kamila Żuk i Natalia Sidorowicz miały ogromny wpływ na końcowy wynik polskiej sztafety mieszanej w biathlonie, która podczas trwających igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zanotowała historyczny wynik. Biało-czerwona ekipa zajęła dziewiąte miejsce i jest to najlepszy rezultat naszej kadry w najważniejszej imprezie czterolecia. – Czuję magię tych zawodów – przyznaje Sidorowicz, dla której są to pierwsze igrzyska w karierze.

Pierwszym startem naszych biathlonistów w Anterselvie, gdzie zaplanowano rywalizację w tej dyscyplinie, była sztafeta mieszana. Polacy stanęli na starcie w składzie Konrad Badacz, Jan Guńka, Kamila Żuk i Natalia Sidorowicz, a przypomnijmy że dwójka ostatnich sportowców reprezentuje na igrzyskach AZS AWF Katowice (Żuk wciąż studiuje też na tamtejszej uczelni, a Sidorowicz jest jej absolwentką). Polacy pobiegli bardzo ambitnie i równo, choć Sidorowicz na ostatniej zmianie odrabiała straty i wyprzedzała rywalki. Dzięki temu ostatecznie Polacy zajęli dziewiąte miejsce, które jest najlepsze w historii polskiej mieszanej sztafety na igrzyskach!

– Każdy z nas może śmiało powiedzieć, że coś mógł zrobić lepiej. Koniec końców jest to jednak dobry wynik, bo wyciągnęliśmy to dziewiąte miejsce i myślę, że mamy się z czego cieszyć – podkreśla Sidorowicz, która na przełomie roku borykała się z kontuzją pleców. – Jest już lepiej, zdarzy mi się dyskomfort, ale już łagodny i udaje mi się z tym radzić, dzięki czemu z tych startów chcę wyciągnąć jak najwięcej.

Również Żuk podkreśla, że Polacy mogą być zadowoleni, ale jednocześnie czują niedosyt, bowiem potencjał na dobry wynik był bardzo wysoki. – Rywale też dawali nam szanse, jednak ich nie wykorzystywaliśmy. Ale jak na pierwszy start na igrzyskach w tak młodym składzie, to miejsce jest naprawdę dobre. Liczę, że jeszcze podczas tej imprezy będziemy mieli wiele powodów do świętowania – podkreśla azetesiaczka.

O ile dla Żuk są to już trzecie igrzyska, to Sidorowicz debiutowała na najważniejszej imprezie czterolecia. Dla obu naszych zawodniczek zawody w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo to jednak wyjątkowy czas. – Gdy tutaj przyjechałam, to nie było aż takiego stresu, ale gdy wyszłam z tunelu i zobaczyłam tę ogromną trybunę, to poczułam, że nie jestem na zwykłym Pucharze Świata. Czuję tę magię – mówi Sidorowicz, a Żuk dodaje, że te igrzyska też mają dla niej ogromne znaczenie. – Czuję niesamowitą ekscytację i duży spokój. Te igrzyska różnią się od Pjongczangu, gdzie byłam rezerwową, choć wystartowałam w sztafecie mieszanej czy Pekinu, kiedy mieliśmy pandemię. Chciałabym, żeby te igrzyska były wyjątkowe – mówi.

Teraz nasze zawodniczki wystartują jeszcze w biegach indywidualnych i marzą im się kolejne dobre występy oraz awans do biegu masowego, w którym pobiegnie jedynie elita. – Muszę skupić się przede wszystkim na lepszym strzelaniu, bo ostatnio mam gorszy moment strzelecki w pozycji leżącej. Nie mam marginesu błędu, to mnie stresuje. Liczę jednak, że na kolejnych treningach znajdę na to sposób i poprawię ten element – kończy Żuk.