Strona główna Zawody Akademickie Mistrzostwa Świata Dwie polskie pary siatkarskie w półfinałach AMŚ w sportach plażowych! Poniedziałek będzie...

Dwie polskie pary siatkarskie w półfinałach AMŚ w sportach plażowych! Poniedziałek będzie ciekawy [WIDEO]

0
8

Pary Maja Kruczek/Julia Radelczuk i Jakub Krzemiński/Aleksander Czachorowski w niedzielę zameldowały się już w półfinałach turniejów siatkówki plażowej podczas trwających w Portugalii Akademickich Mistrzostwach Świata w sportach plażowych. Polskie duety mają więc ogromne szanse na medale, a w poniedziałek do rywalizacji wrócą także nasi piłkarze i piłkarki ręczne.

Przypomnijmy, że tegoroczne Akademickie Mistrzostwa Świata w Figueirze da Foz odbywają się w czterech dyscyplinach: zapasach, beach soccerze, piłce ręcznej i siatkówce. Jeśli chodzi o reprezentację Polski, to biało-czerwoni rywalizują w dwóch ostatnich z tych dyscyplin. W niedzielnych zawodach kibice mogli jednak dopingować jedynie siatkarki i siatkarzy, bowiem szczypiorniści dostali dzień wolnego przed półfinałami.

Ale trzeba było szczególnie trzymać kciuki, bowiem w turniejach siatkarskich rozpoczęła się już faza pucharowa. W sobotę dobre informacje napłynęły z obozu naszych pań, które zameldowały się już w ćwierćfinałach. Maja Kruczek i Julia Radelczuk na tym etapie musiały zmierzyć się z Holenderkami Tess Spaansen i Trijntje Veerbeek. Ostatecznie biało-czerwone rozegrały bardzo wyrównany mecz, bo w pierwszym secie wygrały na przewagi 24:22, w drugim uległy rywalkom 15:21, ale w tie-breaku zwyciężyły 15:13 i… zameldowały się w półfinale zawodów! W nim już w poniedziałek zagrają z czeskimi siostrami Kateriną i Anną Pavelkovymi, czyli brązowymi medalistkami mistrzostw Europy do lat 22.

– Było dużo wzlotów i upadków, ale końcowo to my miałyśmy przewagę i wygrałyśmy. Nie czujemy, że piasek jest aż tak gorący, bo adrenalina jest na wysokim poziomie, ale faktycznie pogoda jest wymagająca. Jesteśmy jednak przygotowane na takie warunki. Teraz przede wszystkim szykujemy się na regenerację: pracę z fizjoterapeutą, kąpiel w oceanie i odpoczynek, żeby jak najlepiej przygotować się do kolejnego meczu. Na pewno naszym atutem jest to, że jest to nasz pierwszy turniej razem. Ja gram na innym skrzydle niż zazwyczaj, więc przeciwniczki nie mają nas jeszcze tak dobrze rozpisanych. Damy z siebie wszystko w półfinale! – mówi Julia Radelczuk.

Z kolei Urszula Łunio i Julia Kielak w najlepszej ósemce trafiły na amerykańską ekipę Erin Inskeep/Ella Connor. Niestety musiały uznać wyższość ekipy zza oceanu, bowiem uległy przegrywając do 14 i 16. Tym samym odpadły z dalszej rywalizacji, ale… zajęły piąte miejsce na świecie!

– Amerykanki od początku narzuciły tempo meczu i dzisiaj nie znalazłyśmy rozwiązania, żeby wyjść z tych trudnych sytuacji. Rywalki zagrały bardzo dobrze i potrafiły znaleźć odpowiedź na naszą taktykę. Szkoda, bo wczoraj pokazałyśmy, że potrafimy grać na naprawdę fajnym poziomie. Na pogodę nie mamy wpływu, ale być może mogłyśmy coś zmienić w naszej grze: trochę ją przyspieszyć, bardziej zaryzykować pod wiatr. Może wtedy mecz potoczyłby się inaczej. Na co dzień nie gramy ze sobą, a ja dodatkowo zmieniłam pozycję, więc patrząc na cały turniej, możemy być z niego zadowolone. Na tę chwilę jest oczywiście duży niedosyt, ale podniesiemy się po tej porażce i wyciągniemy z niej wnioski – mówi Łunio.

Jeśli chodzi o siatkarzy, to nasi zawodnicy niedzielę rozpoczęli od meczów 1/16 finału. Na tym etapie Jakub Krzemiński i Aleksander Czachorowski trafili na Chińczyków Yuana Mao i Yuana Liu. Biało-czerwoni bez problemów zwyciężyli 2:0 oddając Azjatom w pierwszym secie 11, a w drugim 17 punktów i awansowali do najlepszej szesnastki zawodów. Na tym etapie czekali na nich Szwajcarzy Andrin Kolb i Luc Flueckiger. Krzemiński i Czachorowski znów unieśli ręce w geście zwycięstwa, bo dzięki wygranej 2:0 zameldowali się w ćwierćfinale. Jeszcze w niedzielny wieczór zmierzyli się w ćwierćfinale z Holendrami Quintenem Groenewoldem i Tomem Sonneville. Rywale postawili biało-czerwonym naprawdę solidne warunki, bo co prawda Krzemiński i Czachorowski wygrali pierwszego seta 21:15, to w kolejnym przegrali 19:21. W tie-breaku nie pozostawili już wątpliwości kto jest lepszy. Wygrali 15:9 i zameldowali się w półfinale turnieju! Jutro zagrają w nim z Czechami Jakubem Sepką i Matyasem Dzavoronokiem.

– Wygraliśmy po trzecim, bardzo ciężkim secie, ale byliśmy zdeterminowani, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przeciwnik był bardzo mocny i w podobnym wieku co my, więc poziom był naprawdę wyrównany. O wyniku zadecydowały niuanse. Cieszymy się, że z każdym meczem gramy z coraz mocniejszymi rywalami, a mimo to potrafimy sobie z nimi poradzić. A półfinał? Nie chcemy niczym zaskakiwać rywala. Najważniejsze będą nasza konsekwencja i pewność siebie. To właśnie one przynoszą nam zwycięstwa i mam nadzieję, że będziemy to kontynuować – mówi Krzemiński.

Z kolei rywalami w 1/16 finału Mikołaja Kaczmarka i Filipa Lejawy byli Brazylijczycy Lucas Sotelle i Juca. Biało-czerwoni znów potwierdzili swoją znakomitą postawę, bowiem w obu setach zwyciężali 21:17 i zameldowali się w ⅛ finału. Tam musieli sprostać innej parze z Brazylii, Flavio Alves/Jonathan Heleno. Biało-czerwoni zagrali bardzo dobrze i wygrali w dwóch setach (21:13, 21:18) i zameldowali się w najlepszej ósemce. W nim zmierzyli się z Niemcami Hennesem Nissenem i Momme Lorenzem. Polacy wygrali pierwszego seta do 19, jednak w kolejnym dość wysoko ulegli rywalom do 13. O losach awansu do półfinału decydował więc tie-break, w którym minimalnie (13:15) lepsi byli Nissen i Lorenz i to oni znaleźli się w strefie medalowej. Kaczmarek i Lejawa kończą natomiast rywalizację na 5. pozycji.

– Znaliśmy już zespół z Niemiec, więc wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz. Niestety, przegraliśmy go głównie przez własne błędy. Oddaliśmy rywalom kilka piłek, a oni bardzo dobrze to wykorzystali. To właśnie te detale okazały się kluczowe. Popełniliśmy też sporo błędów na zagrywce, a Niemcy grali bardzo agresywnie w bloku i udawało im się omijać nasz blok. Szkoda tego meczu, bo mieliśmy swoje szanse. Jesteśmy jednak jedną siatkarską rodziną, dlatego na pewno będziemy wspierać naszych kolegów i mocno trzymać za nich kciuki w kolejnych meczach – mówi Filip Lejawa.

W poniedziałek do rywalizacji wrócą także nasze piłkarki i piłkarze ręczni, których czekają mecze półfinałowe.

Udział Akademickiej Reprezentacji Polski w Akademickich Mistrzostwach Świata wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.