Reprezentanci Polski zakończyli kolejne starty podczas Akademickich Mistrzostw Świata w Biegu na Orientację, które odbywają się w portugalskim Vila Real. Choć biało-czerwoni nie wywalczyli medali, to rywalizacja z najlepszymi akademickimi zawodnikami świata była dla nich cennym doświadczeniem – Sam start i możliwość walki z najlepszymi są dla mnie bardzo satysfakcjonujące – mówi Mateusz Kula, jeden z zawodników Akademickiej Reprezentacji Polski.
Przed rozpoczęciem zawodów można było liczyć na dobre wyniki Polaków. Podczas ubiegłorocznych Akademickich Mistrzostw Europy w Łodzi biało-czerwoni wywalczyli cztery medale, w tym dwa w sztafetach, a Hanna Sudoł została najlepszą sprinterką całej imprezy. W Portugalii reprezentanci Polski również chcieli pokazać swoją siłę i potwierdzić, że należą do ścisłej czołówki akademickiego biegu na orientację.
W Vila Real rywalizacja skupiała się przede wszystkim na konkurencjach sprinterskich. W programie mistrzostw znalazły się Knock-Out Sprint, sztafeta sprinterska, sprint indywidualny oraz dystans średni. Polskę reprezentowali Zuzanna Gielec z Politechniki Łódzkiej, Hanna Sudoł z Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, Mateusz Kula z Politechniki Wrocławskiej oraz Ignacy Słomczyński z Uniwersytetu Łódzkiego.
I już pierwsze dni rywalizacji w Portugalii przyniosły wiele emocji, choć we wtorkowych kwalifikacjach Knock-Out Sprint żadnemu z reprezentantów Polski nie udało się awansować do wieczornych finałów. O wynikach decydowały jednak niewielkie różnice czasowe. Mateuszowi Kuli zabrakło do awansu zaledwie trzech sekund, natomiast Hannie Sudoł dwunastu. W środę biało-czerwoni wystartowali w sztafecie sprinterskiej. Polska drużyna zakończyła rywalizację na 15. miejscu.
Po dniu przerwy na regenerację zawodnicy wrócili do rywalizacji i rozegrano indywidualny sprint. Najlepiej z Polaków spisała się Hanna Sudoł, która zajęła 21. miejsce. Mateusz Kula uplasował się na 27. pozycji, Zuzanna Gielec była 59., a Ignacy Słomczyński zakończył zmagania na 87. miejscu. – Trzeba było docisnąć, więc cały czas trzeba było balansować pomiędzy dużą prędkością a dokładnym doczytywaniem wszystkich elementów, bo łatwo było wpaść w jakąś pułapkę. Myślę, że poradziłam sobie z tym na tyle dobrze, na ile byłam dzisiaj przygotowana. Nie spodziewałam się aż tak trudnego technicznie sprintu, dlatego jestem zadowolona z tego biegu – powiedziała Hanna Sudoł.
– Trasa była dosyć skomplikowana, myślałem, że będzie trochę łatwiejsza. Obfitowała w dużą liczbę zamknięć, mikrowariantów między murkami, schodami oraz różnymi otwartymi i zamkniętymi przejściami. Myślę, że początek trasy pokonałem bardzo dobrze. Na pierwszym punkcie kontrolnym, po około sześciu minutach biegu, miałem siódmy czas. Niestety później, przy wariancie na punkty 18–19, wybrałem słabsze rozwiązania, na których straciłem około 15 sekund. Myślę, że gdybym pobiegł lepiej i zaoszczędził te około 30 sekund, mógłby to być bardzo dobry wynik – ocenił Mateusz Kula. – Mimo wszystko jestem zadowolony, bo zajmujemy miejsca w stawce, jaka jest tutaj na Akademickich Mistrzostwach Świata. Rywalizacja jest bardzo mocna, dlatego sam start i możliwość walki z najlepszymi są dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł walczyć o jeszcze wyższe miejsca – dodał reprezentant Politechniki Wrocławskiej.
W sobotę rywalizacja przeniosła się na teren leśny, gdzie zawodnicy zmierzyli się z biegiem na dystansie średnim. Najlepiej z reprezentantów Polski spisała się Hanna Sudoł, która otarła się o podium, zajmując czwarte miejsce. – Wejście w mapę było dzisiaj wymagające. Potrzebowałam chwili, żeby odnaleźć się w terenie i zacząć szybciej oraz lepiej podejmować decyzje. Później złapałam dobre flow, jednak w końcówce nie ustrzegłam się kilku błędów i wolniej realizowałam wejścia na punkty. Ogólnie z biegu jestem zadowolona. Do medalu zabrakło zaledwie 46 sekund, więc byłam w stanie walczyć o podium, choć szkoda, że się nie udało – podsumowała. Zawodniczka przyznała również, że z każdym dniem coraz lepiej radziła sobie z wysokimi temperaturami. – Wybrałam grupę startową w środku stawki, więc nie było jeszcze aż tak gorąco. Pierwszy dzień był najtrudniejszy, ale później zdążyłam się zaaklimatyzować. Miałam też wodę i specjalną koszulkę chłodzącą, dzięki czemu upał nie był aż tak odczuwalny – dodała.
