To był historyczny wieczór do polskiej lekkiej atletyki! Anastazja Kuś zdobyła w amerykańskim Eugene tytuł mistrzyni świata do lat 20 w biegu na 400 metrów. To pierwsze polskie złoto w tej konkurencji w historii mistrzostw świata do lat dwudziestu. – To niesamowite uczucie – powiedziała szczęśliwa polska mistrzyni świata.
Kuś nie ukrywała, że przed finałem była bardzo zdenerwowana. – Tak, stres był. Przyjechałam tutaj z myślą, żeby walczyć o medal, właściwie jakiegokolwiek koloru. Złoto było gdzieś w moich marzeniach. Z jednej strony czułam, że jestem w stanie to zrobić, ale z drugiej nie chciałam się na nic nastawiać. Myślałam, że zdobycie medalu będzie taką bezpieczną opcją, natomiast złota zupełnie się nie spodziewałam. W trakcie biegu cały czas czułam jednak, że jestem na medalowej pozycji. Wiedziałam, że jestem w stanie to wyciągnąć i trzeba walczyć do samego końca – opowiadała.
Niezwykle emocjonalna była końcówka biegu. – Kiedy wychodziłam na ostatnią prostą, myślałam, że będę druga za Amerykanką. Bardzo chciałam jednak zdobyć ten złoty medal i ostatkami sił udało mi się wyszarpać go na ostatnich metrach. To było niesamowite – powiedziała zawodniczka AZS UWM Olsztyn, która wygrywając finał w Eugene pobiła także rekord Polski na 400 metrów do lat 20.
Już w niedzielę Anastazja miała przylecieć do angielskiego Birmingham, gdzie w poniedziałek rozpoczną się mistrzostwa Europy seniorów, ale może się to opóźnić, bo dopiero w sobotę wieczorem polskiego czasu odbierze swój medal w Eugene. – Cel na ten sezon już zrealizowałam, zdobywając tutaj złoty medal, dlatego teraz mogę podejść do kolejnego startu ze spokojną głową – zapowiedziała.
