Determinacja, dojrzałość i wyciąganie wniosków to fundamenty, na których LOTTO AZS UMCS Lublin zbudował swój kolejny tytuł. Choć finałowa seria z Poznaniem dostarczyła kibicom ogromnych emocji, Lublinianki w kluczowym momencie pokazały mistrzowski charakter.

Przypominamy, że koszykarki LOTTO AZS UMCS Lublin po raz drugi w historii sięgnęły po tytuł mistrza Polski. Po trzech latach przerwy złoty puchar wrócił na Lubelszczyznę. Początek finałowej rywalizacji należał do zespołu LOTTO AZS UMCS, który pewnie wygrał dwa pierwsze mecze na własnym parkiecie (76:68 oraz 86:71). Następnie seria przeniosła się do Poznania, gdzie gospodynie wykorzystały atut własnej hali i przedłużyły rywalizację, zwyciężając 76:58. Czwarte spotkanie miało bardzo wyrównany przebieg i trzymało w napięciu do ostatnich minut. Prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie, a końcówka dostarczyła wielu emocji. Ostatecznie koszykarki LOTTO AZS UMCS Lublin zwyciężyły 82:77.

O kulisach walki o złoto, budowaniu pewności siebie i wyjątkowej atmosferze w hali opowiedzieli nam trener Karol Kowalewski oraz jedna z liderek zespołu, Aldona Morawiec.

Trenerze, co było kluczem do zwycięstwa w tej finałowej serii?

– Kluczem była porażka w trzecim meczu. W Lublinie zagraliśmy dwa solidne spotkania, kontrolując wydarzenia przez co najmniej 30 minut w każdym z nich. Do trzeciej rywalizacji nie podeszliśmy jednak zbyt dobrze, a Poznań dobitnie nam pokazał, że to są finały mistrzostw Polski i tutaj nie ma łatwych meczów. Ta lekcja zadziałała otrzeźwiająco. W czwartym starciu od samego początku czuliśmy, że jesteśmy w mistrzowskim trybie i po prostu wyciągniemy to złoto.

W fazie play-off w zespole widać było dużą pewność siebie. W jaki sposób udało się ją zbudować?

– Zespół dojrzewał w trakcie sezonu, tej dojrzałości było z meczu na mecz coraz więcej. Play-off to czas weteranów, a my jako drużyna jesteśmy takimi weteranami finałów. Nasze zawodniczki mają już na swoich barkach bagaż doświadczeń z wielu ważnych spotkań. Kluczowy był też czas, który pozwolił nam rzetelnie przygotować się do konkretnych rywali, z którymi mierzyliśmy się w seriach.

To nie jest pierwsze mistrzostwo trenera. Jak smakuje po raz kolejny?

– Zawsze smakuje inaczej. Ten sezon nie był dla nas łatwy, ale od początku przychodziliśmy tutaj z jasnym celem: sięgnięciem po mistrzostwo Polski. Wiedzieliśmy, że jeśli zbudujemy zespół według naszego planu, będziemy blisko realizacji tego zadania. Smak kolejnego triumfu jest bardzo, bardzo dobry.

Jak trener opisałby publiczność, która dopingowała zespół z całych sił?

– Doping naszych kibiców był niesamowity i bardzo go odczuliśmy. Już w serii półfinałowej atmosfera była gorąca, a finał to już najwyższy poziom. Świetnie poczuliśmy to wsparcie zarówno od strony sportowej, jak i czysto ludzkiej. Liczna obecność sympatyków na spotkaniu po wygraniu tytułu tylko potwierdza, że z tą społecznością można żyć w świetnych relacjach.

Aldona, jak zespół poradził sobie z porażką w sobotę? Czy to wpłynęło na waszą pewność siebie?

– Sobotni mecz w żaden sposób nie zachwiał naszą pewnością siebie. Zależało nam przede wszystkim na zachowaniu skupienia do samego końca i na tym, by nie wpaść w negatywną spiralę po jednym niepowodzeniu. Taktycznie byłyśmy przygotowane świetnie, co udało się w pełni przełożyć na niedzielne spotkanie, które rozstrzygnęłyśmy na swoją korzyść.

Jak z twojej perspektywy wyglądał ten sezon?

– Starałam się dbać o to, aby każdy w zespole miał określony cel i dokładnie wiedział, o co gramy. Chciałam, żeby otaczali mnie ludzie, którym będzie zależało na najwyższych trofeach i tak właśnie się stało. Każda osoba, która została z nami na pokładzie, walczyła o to złoto do samego końca.

Jakbyś oceniła poziom naszej ligi w tym roku?

– Bardzo podobało mi się to, że w tym sezonie było mnóstwo wyrównanych spotkań. Fakt, że Puchar Polski, Superpuchar i mistrzostwo Polski trafiły do innych rąk, najlepiej świadczy o poziomie rozgrywek. Dla kibica było to niezwykle atrakcyjne. Do samej fazy play-off nie było zespołu, który by całkowicie zdominował ligę, co tylko podnosi wartość naszego sukcesu.

Autor: Filip Smyk i Miłosz Iwaniec
foto: AZS UMCS LUBLIN | Elbrus Studio