Strona główna Zawody Akademickie Mistrzostwa Świata Pięcioro Polaków walczyło Mumbaju. Leon Krysiak najwyżej w AMŚ w squashu, drużyna...

Pięcioro Polaków walczyło Mumbaju. Leon Krysiak najwyżej w AMŚ w squashu, drużyna na 7. pozycji!

0
19

Pięcioro reprezentantów Akademickiej Reprezentacji Polski rywalizowało w Mumbaju podczas Akademickich Mistrzostw Świata w squashu. Dla części z nich był to pierwszy kontakt z akademicką rywalizacją na światowym poziomie. Najwyżej z Polaków w turnieju indywidualnym uplasował się Leon Krysiak, który zakończył zawody na 12. miejscu. – Myślę, że mogę być zadowolony – mówi zawodnik, który wspólnie ze swoimi kolegami i koleżankami wywalczył również 7. miejsce w turnieju drużynowym.

Tegoroczne mistrzostwa były jedenastą edycją Akademickich Mistrzostw Świata w squashu. Po dwóch poprzednich odsłonach rozgrywanych w Afryce (w 2022 roku w Gizie dwa lata później w Johannesburgu), impreza zawitała do Azji. W Mumbaju rywalizowali przedstawiciele 14 krajów. Mistrzostwa odbywały się zresztą w ciekawym momencie dla dyscypliny, która przygotowuje się do swojego olimpijskiego debiutu w Los Angeles w 2028 roku.

Polacy wrócili do rywalizacji na AMŚ po przerwie. Dwa lata temu w Johannesburgu biało-czerwonych zabrakło, a podczas poprzedniego startu w Gizie w 2022 roku reprezentowali nas tylko Filip Jarota i Jakub Pytlowany. Jarota był wówczas najlepszym z Polaków i zajął 14. miejsce.

Doświadczony Jarota, sześciokrotny mistrz Polski, również tym razem był jednym z liderów reprezentacji. Sam przed zawodami podkreślał, że dobrze wspominał poprzednią edycję, przede wszystkim ze względu na jej mocną obsadę i możliwość spotkania zawodników, z którymi nie ma wielu okazji rywalizować podczas europejskich turniejów. Tym razem turniej indywidualny zakończył na 17. miejscu. W 1/16 finału przegrał 1:3 z Johnem Andersonem z Republiki Południowej Afryki. Później pozostała mu już walka o lokaty w drugiej części klasyfikacji. Polak wygrał kolejno z Chińczykiem Zhaoxinem Lu 2:0, Czechem Jachymem Mrackiem 2:0 oraz Hiszpanem Marcem Altarribą Massague 2:1. W meczu o 17. miejsce Jarota pokonał natomiast Reuela Ethana Videlera z RPA 2:0 i ostatecznie został sklasyfikowany na 17. pozycji.

Wyżej rywalizację zakończył Leon Krysiak. Aktualny seniorski mistrz Polski, który do Mumbaju leciał bez rozstawienia, rozpoczął turniej od walkowera w 1/32 finału, ponieważ jego rywal, Szwajcar Louai Hafez, nie przystąpił do spotkania. W kolejnej rundzie Krysiak przegrał jednak 0:3 z Hiszpanem Hugo Lafuente Jaénem i musiał walczyć o dalsze miejsca w turnieju. Polak bardzo dobrze poradził sobie w tej części drabinki. Najpierw pokonał reprezentanta Hongkongu Lap Mana Au 3:1, a następnie w meczu o miejsca 9.–12. przegrał ze Szwajcarem Miguelem Mathisem 1:3. W spotkaniu o 11. miejsce ponownie trafił na bardzo mocnego rywala, czyli Johna Andersona z RPA. Tym razem również górą był reprezentant Afryki, który wygrał 3:1. Krysiak zakończył więc mistrzostwa na 12. miejscu.

– Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Turniej zaczynałem bez rozstawienia, a ostatecznie udało mi się zająć wysokie, 12. miejsce, pokonując po drodze kilku naprawdę bardzo dobrych zawodników. Myślę, że mogę być z tego występu zadowolony. Zawsze można zrobić coś lepiej i powalczyć o więcej. Uważam jednak, że dałem z siebie wszystko, a każdy mecz był naprawdę wyrównany. Do Indii leciałem z nadzieją na jak najlepszy wynik i chciałem przede wszystkim pokazać swoją najlepszą grę – podkreśla Krysiak.

Dla Krysiaka ważna była również sama atmosfera mistrzostw. Jak przyznał, z wieloma zawodnikami zna się i koleguje, dlatego spotkanie ich w Mumbaju i możliwość wspólnej rywalizacji było dodatkową wartością. – Bardzo podoba mi się atmosfera takich zawodów. Możliwość spotkania tutaj wielu kolegów i wspólnego rywalizowania to naprawdę świetne doświadczenie. Dzięki temu atmosfera jest jeszcze lepsza i zdecydowanie nie brakuje pozytywnych emocji – mówi. – Poziom sportowy był naprawdę bardzo wysoki. Każdy mecz był wyrównany i nie było łatwych spotkań. Każdy zawodnik prezentował bardzo dobry poziom, więc żeby wygrywać, trzeba było dawać z siebie wszystko w każdym meczu. To był bardzo wymagający turniej, zarówno pod względem liczby meczów, jak i warunków, w jakich przyszło nam grać. Warunki w Indiach nie są łatwe do gry, dlatego poza meczami skupiałem się przede wszystkim na odpoczynku i regeneracji. Chciałem jak najlepiej przygotować się do kolejnego spotkania i mieć siłę, żeby na korcie walczyć na sto procent.. Na zabawę przyjdzie jeszcze czas! – dodaje z uśmiechem.

Na 14. miejscu turniej zakończył natomiast Jan Samborski. Reprezentant Polski rozpoczął rywalizację od pewnego zwycięstwa 3:0 nad Justinem Yapem Chongiem Jinem Yapem z Indonezji w 1/16 finału. W kolejnej rundzie musiał jednak uznać wyższość Francuza Matteo Carrougeta, z którym przegrał 1:3. Samborski trafił następnie do rywalizacji o miejsca 9–16. Najpierw przegrał 0:2 z Brytyjczykiem Rorym Richmondem, a w kolejnym spotkaniu wygrał walkowerem z reprezentantem Hongkongu Wai Lok To. Ostatecznie w meczu o 13. miejsce uległ 1:2 Shing Fung Lamowi z Hongkongu i został sklasyfikowany na 14. pozycji. Dla Samborskiego, który jeszcze niedawno rywalizował w kategorii juniorskiej, był to kolejny ważny krok w seniorskiej karierze. Reprezentant Polski ma już na koncie międzynarodowe sukcesy w PSA, w tym półfinał Brno Open, a przed wyjazdem do Indii uchodził za jednego z najbardziej perspektywicznych polskich zawodników.

Wśród kobiet najwyżej z Polek znalazła się Tola Otrząsek, która zajęła 17. miejsce. Zawodniczka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu była jedną z najciekawszych postaci w polskiej ekipie, bo do seniorskiego squasha weszła z impetem. W Mumbaju Otrząsek rozpoczęła turniej od porażki 0:3 z Brytyjką Olivią Besant. Później nie poddała jednak walki o wysoką lokatę. W rywalizacji o miejsca 17.–24. pokonała 3:1 Jasmine Thirst z Nowej Zelandii, następnie zwyciężyła 3:0 nad reprezentantką RPA Taryn Emslie, a w meczu o 17. miejsce wygrała 3:1 z Zi Fang Lee z Singapuru.

Na 24. miejscu w turnieju kobiet znalazła się Julia Patałąg. Reprezentantka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach rozpoczęła zawody od porażki 0:3 z Czeszką Karoliną Sramkovą w 1/16 finału. Później rywalizowała już o miejsca w dalszej części klasyfikacji. Najpierw pokonała 3:2 Szwajcarkę Leilę Evę Hirt, ale następnie przegrała 1:3 z reprezentantką RPA Taryn Emslie. W meczu o 21. miejsce uległa 2:3 Jasmine Thirst z Nowej Zelandii, a w spotkaniu o 23. pozycję przegrała 0:3 z Jordin Kate Phillips z RPA. Ostatecznie dało jej to 24. miejsce. – Myślę, że zagrałam sporo równych meczów, czuję, że mogłam zagrać lepiej, ale ostatni czas poświęciłam nauce na studia, więc mimo wszystko jestem zadowolona z wyniku – podsumowuje Patałąg. – Pierwszy raz jestem na międzynarodowym studenckim turnieju i muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że dostałam możliwość zagrania w nim. Atmosfera jest super, a ludzie bardzo mili i otwarci. Myślę, że na studenckich turniejach jest dużo luźniejsza atmosfera, ludzie lepiej się dogadują i są bardziej otwarci na nowe znajomości niż na normalnych turniejach.

Nie zabrakło również czasu na poznanie miasta. Przy napiętym programie zawodnicy mieli jeden lub dwa luźniejsze dni, które można było wykorzystać na zobaczenie Mumbaju. – To bardzo ciekawe miasto, warte zobaczenia na pewno, ale trzeba być przygotowanym, że panują tutaj inne warunki niż w europejskich miastach – uśmiecha się nasza zawodniczka.

Po zakończeniu rywalizacji indywidualnej reprezentanci Polski przystąpili również do turnieju drużynowego. Biało-czerwoni rozpoczęli go znakomicie, pokonując w 1/8 finału Singapur 3:0. W ćwierćfinale trafili na Francję, której ulegli 1:3. Porażka oznaczała walkę o miejsca 5.–8. W kolejnym spotkaniu Polacy przegrali 0:3 z Wielką Brytanią, a następnie w meczu o 7. miejsce zmierzyli się z Czechami, a biało-czerwoni wygrali to spotkanie na sety!

Co ciekawe, nasi zawodnicy na długo zapamiętają również sam pobyt w Indiach. – Najbardziej pozytywnie zaskoczyli mnie ludzie. Nie spotkałem ani jednej niemiłej osoby. Każdy był bardzo pomocny, otwarty i życzliwy. To naprawdę zrobiło na mnie duże wrażenie. No i oczywiście jedzenie, które również jest bardzo dobre i zdecydowanie było jednym z plusów pobytu w Indiach – kończy Krysiak.

Udział Akademickiej Reprezentacji Polski w Akademickich Mistrzostwach Świata wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Exit mobile version