
Panowie od zwycięstwa z Cyprem 5:2, a panie od przegranej z Portugalią 1:2 rozpoczęły Akademickie Mistrzostwa Świata w futsalu, które odbywają się w Warszawie i Pruszkowie. Przed biało-czerwonymi kolejne dni ważnych meczów grupowych, a ich celem są nie tylko medale, ale również fakt, żeby jak najlepiej pokazać się przed własną publicznością. – Teraz musimy skupić się na kolejnym meczu – mówią nasi reprezentanci.
Akademickie Mistrzostwa Świata w futsalu to jedna z największych imprez, które w tym roku odbywają się w naszym kraju. Do Warszawy i Pruszkowa, gdzie rozgrywane są mecze, przyjechało po szesnaście drużyn męskich i żeńskich z 18 krajów. Każda z nich ma swoje cele, a również Akademicka Reprezentacja Polski, którą wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., przez ostatnie tygodnie przygotowywała się do tego, by okazałe puchary za zwycięstwo pozostały w kraju. – To, że gramy w Polsce, jest dużym atutem. Mam nadzieję, że na trybunach pojawi się wielu kibiców i pokażemy im futsal na wysokim poziomie – mówił przed zawodami Miłosz Krzempek, jeden z naszych futsalistów.
Jako pierwsze na boisko w Pruszkowie wybiegły jednak nasze futsalistki, które na początek turnieju czekał bardzo trudny mecz z Portugalią, czyli najmocniejszym rywalem w grupie. I trzeba przyznać, że biało-czerwone dawały w tym meczu z siebie wszystko, ale to… przeciwniczki strzelały bramki. I to właśnie Portugalki przy zmianie stron prowadziły już 2:0. Co prawda w drugiej połowie Dobrosława Skorupska zdołała strzelić kontaktowego gola, to jednak mecz zakończył się przegraną Polek 1:2.
– To był zdecydowanie najtrudniejszy mecz dla nas. Było to pierwsze spotkanie w turnieju, więc towarzyszyła nam duża niewiadoma i nie wiedziałyśmy, jak jesteśmy przygotowane, czy udało nam się zrealizować cały plan treningowy i wykonać pracę, którą miałyśmy do wykonania – mówi reprezentantka Polski Zuzanna Maronde. – Dodatkowo czekała nas weryfikacja z bardzo mocnym rywalem. Portugalia to zespół, który wielokrotnie zdobywał medale na tego typu turniejach. Myślę jednak, że ten mecz pokazał, że jesteśmy gotowe do rywalizacji. Zaprezentowałyśmy się z dobrej strony, walczyłyśmy do końca i jestem dumna z całego zespołu za taką postawę. Do osiągnięcia korzystnego wyniku zabrakło naprawdę niewiele. Rywalki zdobyły dwie bramki, które padły po naszych błędach, dlatego tym bardziej szkoda porażki 2:1. Cieszy jednak gol zdobyty w końcówce, który dał nam impuls i pokazał, że potrafimy stwarzać sytuacje także przeciwko tak wymagającemu przeciwnikowi. To daje nam nadzieję i jest dobrym sygnałem przed kolejnymi spotkaniami.
Również trener naszej żeńskiej ekipy Wojciech Weiss twierdzi, że naszą ekipę stać było na remis. – Na pewno nie byliśmy zespołem słabszym, bo stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytuacji bramkowych, których niestety nie udało się wykorzystać. Jestem bardzo zadowolony z postawy dziewczyn. Rozegrały świetny mecz, zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo trudne warunki. Panuje ogromny upał, dlatego tym bardziej należą im się słowa uznania. Pokazały kawał dobrego futsalu i zostawiły na boisku bardzo dużo zdrowia – mówi szkoleniowiec.
W dużo lepszych humorach swoją inaugurację na AMŚ w futsalu zakończyła nasza męska reprezentacja. Dużo emocji czekało kibiców biało-czerwonych już w pierwszej połowie, po której nasi gracze prowadzili z Cyprem 3:2. W drugiej dołożyli jeszcze dwie kolejne bramki i pewnie pokonali rywali! Dodajmy, że na listę strzelców w polskiej drużynie dwukrotnie wpisał się Grzegorz Haraburda, a po jednym trafieniu zaliczyli Kacper Pawlus, Oskar Szczepański i Kacper Korytny.
– To był nerwowy początek, ale to był dla nas mecz otwarcia, więc myślę, że emocje i stres zrobiły swoje. Nie tak wyobrażaliśmy sobie jakość naszej gry i kulturę gry. Nie zmienia to jednak faktu, że byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, a naszym celem było wygrać ten mecz i ten cel zrealizowaliśmy. Na pewno poprawimy kilka elementów. Zgadzam się, że początek nie wyglądał tak, jakbyśmy sobie wymarzyli, ale wierzę, że jesteśmy zespołem, który potrafi grać jeszcze lepiej niż pokazał to w drugiej połowie. Myślę, że po kilku korektach i wraz z kolejnym meczem zejdzie z chłopaków stres, emocje się ustabilizują, a nasza gra będzie wyglądała lepiej pod względem jakości. Gramy dla siebie i dla kibiców, dlatego mamy nadzieję, że licznie pojawią się na trybunach – mówi Piotr Wysoczański, szkoleniowiec naszych futsalistów.
Strzelec jednej z bramek Grzegorz Haraburda nie ukrywa, że na początku meczu Polacy mieli lekkie problemy z dostosowaniem się do gry przeciwnika. – Rywale wytrącili nas z tego, co chcieliśmy realizować od pierwszych minut. Z biegiem czasu weszliśmy jednak na właściwe tory, zaczęliśmy grać swoje i to zaowocowało dobrym wynikiem. To prawda, że dwa razy musieliśmy gonić wynik, ale wiedzieliśmy, że jeśli chcemy zdobyć trzy punkty, to musimy odrobić straty. Od początku meczu byliśmy przekonani, że jesteśmy lepszą drużyną. Stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji, dlatego mówiliśmy sobie, żeby zachować cierpliwość i konsekwencję. Wiedzieliśmy, że z czasem bramki padną i uda nam się odwrócić losy spotkania. Tak też się stało – mówi.
W czwartek panowie zmierzą się w drugim meczu grupowym z Czechami, panie zagrają zaś ze Stanami Zjednoczonymi i będą chciały odnieść pierwsze zwycięstwo w turnieju. – Oczywiście musimy przeanalizować to, co nie funkcjonowało najlepiej, wyciągnąć wnioski i wyeliminować błędy. Nie mamy jednak wiele czasu, bo już następnego dnia o godzinie 16 czeka nas kolejne spotkanie. Dziś zamykamy temat meczu z Portugalią, a od jutra całą uwagę skupiamy na reprezentacji USA Jesteśmy podbudowane i wierzymy, że w kolejnych meczach pokażemy jeszcze więcej – kończy Maronde.
Bilety na wszystkie mecze turnieju dostępne są w portalu eBilet.pl (link https://www.ebilet.pl/sport/sporty-druzynowe/futsal). Organizację mistrzostw wsparły m.in. Ministerstwo Sportu i Turystyki, Miasto Stołeczne Warszawa, Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz Lotto.