Katarzyna Wasick po raz czwarty została królową sprintu! Pływaczka AZS AWF Katowice wygrała na 50 m stylem dowolnym wszystkie finałowe wyścigi Pucharu Świata na Jedwabnym Szlaku.

Puchar Świata – rozgrywany nieprzerwanie od 1988 roku – pierwszy raz w historii gościł w stolicach Azerbejdżanu, Uzbekistanu i Kazachstanu. W związku z takim wyborem gospodarzy Światowa Federacja Pływacka postanowiła, że motywem przewodnim tegorocznego cyklu będzie „Jedwabny Szlak”. To nawiązanie do historycznego i swego czasu bardzo ważnego systemu tras handlowych łączących Chiny z Europą.

Dla Katarzyny Wasick lokalizacja pływalni zdaje się jednak nie mieć żadnego znaczenia. Na swoim koronnym dystansie 50 m stylem dowolnym pozostawała bowiem niepokonana od trzech cykli Pucharu Świata. W 2022 roku wygrywała w Berlinie, Toronto i Indianapolis, gdzie ustanowiła rekord Polski na krótkim basenie (23.10). W 2024 roku triumfowała w Szanghaju, Incheon i Singapurze. Rok później były zwycięstwa w Carmel, Westmont i Toronto. Za każdym razem oznaczało to koronę królowej sprintu dla pływaczki AZS AWF Katowice.

Teraz przyszedł czas na czwartą koronę i czwartego hat-tricka. W najlepszy możliwy sposób rywalizacja zaczęła się Baku. Wasick wygrała, uzyskując czas 23.40 (w eliminacjach 23.56). – Miałam wspaniały sezon letni, nie mogę narzekać – mówiła uśmiechnięta zaraz po wyjściu z wody. – Występy w Pucharze Świata, to zawsze ogromna frajda, a ten pierwszy start na krótkim basenie w tym sezonie był dla mnie niezwykle ważny – dodała polska sprinterka po swoim dziesiątym triumfie w pucharowym cyklu.

Dzień później była druga na 100 m (czas 52.12). – Nie trenuję pod starty na 100 metrów, ale to świetna zabawa, szczególnie przed taką publicznością. Po prostu chcę być najlepszą wersją siebie i zawsze do tego dążę – komentowała pływaczka, która wystartowała także na 50 m motylkiem, zajmując dziesiąte miejsce.

Dobrą passę Wasick podtrzymała w Taszkencie. Po wygranych eliminacjach (23.89) triumfowała także w finale swojej koronnej konkurencji, uzyskując wynik 23.63 i znów o pięć setnych wyprzedzając Kanadyjkę Taylor Ruck. W stolicy Uzbekistanu ponownie wystartowała także na 100 m stylem dowolnym. Jako jedyna w eliminacjach złamała 53 sekundy (52.66) i kilka godzin później poprawiła ten wynik o 0.16 sek., co dało jej trzecie miejsce.

Zaskoczeniem był zaś jej pierwszy w karierze występ na… 1500 m. Wasick była ostatnia w siedmioosobowej stawce (19:03.41). – To był dla mnie ciekawy dzień i świetne doświadczenie tego, z czym pływacy długodystansowi mierzą się na co dzień. To było niesamowite przeżycie, dlatego jestem z siebie naprawdę dumna i dziękuję wszystkim za doping. Cieszę się, że miałam szansę doświadczyć tego mentalnego przygotowania oraz siły charakteru – opowiadała zawodniczka AZS AWF Katowice trenująca na co dzień w Stanach Zjednoczonych.

O utrzymanie tytułu królowej sprintu Wasick walczyła w Astanie, gdzie znalazła pogromczynię, ale jedynie w eliminacjach. Polka uzyskała najsłabszy w tym cyklu czas 23.93, a o 0.20 sek. szybsza od niej była Marrit Steenbergen. W finale wszystko wróciło jednak na właściwe tory. Wasick finiszowała z najlepszym na Jedwabnym Szlaku wynikiem 23.30, a Holenderka straciła do niej 0.11 sek. Była to jedyna porażka liderki klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i zdobywczyni koron za dystanse 50 m stylem grzbietowym i 100 m stylem zmiennym.

– Nie jest łatwo, gdy ma się 18 lat. Nie jest łatwo, gdy ma się 20 lat. Zdecydowanie nie jest łatwo, gdy ma się 34 lata. Dlatego jestem bardzo szczęśliwa i dumna, że ​​mogę reprezentować swój kraj w tak wielu wyścigach i przez tyle lat – powiedziała nasza zawodniczka, która w Astanie wystartowała także na 1500 m, poprawiając swój najlepszy wynik o… 25 sek. Bez sukcesów ścigała się także na 50 m motylkiem

Na podstawie materiałów PZP