Strona główna Aktualności Doskonały początek Polaków na Europejskich Igrzyskach Akademickich w Salerno. Mamy już osiem...

Doskonały początek Polaków na Europejskich Igrzyskach Akademickich w Salerno. Mamy już osiem medali

0
22

Znakomicie dla Polaków rozpoczęły się Europejskie Igrzyska Akademickie, które w tym roku odbywają się we włoskim Salerno. Nasi studenci od pierwszych dni rywalizacji potwierdzają, że do Włoch przyjechali walczyć o najwyższe cele, a na półmetku zawodów mogą pochwalić się już aż ośmioma medalami! – Sport akademicki ma wyjątkowy klimat – podkreśla Piotr Kostrubiec, trener tenisistów Akademii Zamojskiej, którzy wywalczyli aż sześć medali!

Europejskie Igrzyska Akademickie w tym roku odbywają się już po raz ósmy. Z edycji na edycję ranga imprezy rośnie, podobnie zresztą jak poziom sportowy oraz liczba uczestników. Wystarczy wspomnieć, że Ostatnie dwie edycje w Łodzi oraz Debreczynie i Miszkolcu zebrały ponad 400 uczelni!

Warto też dodać, że na każdej z edycji biało-czerwoni licznie zdobywają miejsca na podium. Niestety w tym roku w Salerno zabrakło rywalizacji w sportach walki, dlatego tych krążków będzie nieco mniej. Polacy dzielnie jednak walczą w innych dyscyplinach: koszykówce 3×3, koszykówce, siatkówce plażowej, piłce nożnej, futsalu, tenisie, tenisie stołowym i siatkówce.

I trzeba przyznać, że faworyci w biało-czerwonych barwach nie zawiedli! Najwięcej powodów do radości dali nam tenisiści stołowi. Reprezentanci Akademii Zamojskiej wywalczyli wszelkie najwyższe miejsca, jakie tylko mogli! W rywalizacji drużynowej Jakub Stecyszyn, Szymon Kolasa i Jan Zandecki pewnie wygrali grupę, pokonując Uniwersytet Boloński oraz Uniwersytet w Lublanie. Następnie w ćwierćfinale rozbili Uniwersytet w Lipsku 3:0, w półfinale pokonali Uniwersytet Wiedeński 3:1, a w wielkim finale po emocjonującym spotkaniu zwyciężyli Uniwersytet w Peczu 3:2, zdobywając złoty medal.

A jeszcze większe wrażenie robią wyniki rywalizacji indywidualnej, bowiem Akademia Zamojska całkowicie zdominowała turniej singlowy. Mistrzem został Szymon Kolasa, srebrny medal wywalczył Jakub Stecyszyn, a brąz zdobył Dawid Michna. Tuż za podium uplasował się Artur Grela (5. miejsce), natomiast Jan Zandecki zakończył zawody na 9. pozycji. Debel? Znów medale! Złoty wywalczyli Artur Grela i Szymon Kolasa, natomiast brąz zdobyli Jakub Stecyszyn i Jan Zandecki.

– Na pewno jechaliśmy do Salerno z dużymi oczekiwaniami, ale jednocześnie z ogromnym szacunkiem dla rywali. Akademia Zamojska od kilku lat należy do ścisłej europejskiej czołówki i cztery tytuły Akademickiego Mistrza Polski potwierdzają naszą klasę. Wiedzieliśmy jednak, że na Europejskich Igrzyskach Akademickich występują zawodnicy z najwyższego poziomu ligowego, często reprezentanci swoich krajów. Najtrudniejszym spotkaniem był dla nas ćwierćfinał z drużyną z Austrii. To był bardzo wyrównany, niezwykle zacięty i długotrwały mecz, który kosztował nas sporo sił i emocji. Wiedzieliśmy, że jego zwycięzca będzie miał realną szansę na złoty medal. Z kolei w finale zmierzyliśmy się z reprezentacją Uniwersytetu w Peczu, której trzon stanowią zawodnicy aktualnego drużynowego mistrza Węgier, czyli PTE PEAC Kalo-Méh. W ich składzie występują między innymi Dávid Molnár, Dávid Szántosi i Erik Huzsvár. To zespół zbudowany z zawodników najwyższej klasy, reprezentujących klub od lat należący do ścisłej czołówki węgierskiej ekstraklasy i wielokrotnego drużynowego mistrza Węgier. Tym bardziej cieszy nas końcowy sukces i fakt, że po raz kolejny potwierdziliśmy przynależność Akademii Zamojskiej do europejskiej czołówki akademickiego tenisa stołowego. Z roku na rok poziom sportowy jest coraz wyższy. W wielu reprezentacjach uczelni występują zawodnicy na co dzień grający w najwyższych klasach rozgrywkowych swoich krajów, a nawet medaliści imprez międzynarodowych. W tym roku było to szczególnie widoczne, bo niektóre uczelnie praktycznie wystawiły składy oparte na drużynach mistrzów swoich lig. Dzięki temu rywalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie i każdy mecz wymaga maksymalnej koncentracji – mówi Piotr Kostrubiec, trener naszych zawodników.

Przy takich sukcesach nasi tenisiści w Salerno znaleźli też czas na zabawę. – Sport akademicki ma wyjątkowy klimat. Najważniejsza jest rywalizacja, ale jest też czas na integrację, poznawanie ludzi z całej Europy i wspólne przeżywanie tego święta sportu. To jedna z największych wartości takich imprez. Po zakończeniu meczów był moment na odpoczynek i rozmowy z zawodnikami oraz trenerami z innych krajów, ale w czasie turnieju wszyscy byliśmy przede wszystkim skoncentrowani na osiągnięciu jak najlepszego wyniku – kończy Kostrubiec.

Jeśli chodzi o nasze tenisistki, to zawodniczki Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu uplasowały się poza podium. Drużyna w składzie Natalia Żyża, Liliana Przybył i Karolina Lasman rywalizowała w bardzo wymagającej grupie. Polki przegrały z zespołami z Peczu, Wilna i Bolonii, zajmując czwarte miejsce. W meczu o miejsca 9.–13. uległy Uniwersytetowi Ekonomicznemu w Tiranie i ostatecznie zostały sklasyfikowane na 13. pozycji. W rywalizacji indywidualnej najwyżej uplasowała się Liliana Przybył, która zajęła 9. miejsce. Natalia Żyża i Karolina Lasman zakończyły zmagania na 33. pozycji. W grze podwójnej duet Lasman/Żyża wywalczył 9. miejsce.

Kolejny medal wywalczyły nasze futsalistki, które po Akademickich Mistrzostwach Świata chyba… polubiły brąz! Zawodniczki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wygrały swoją grupę, odnosząc komplet zwycięstw nad Uniwersytetem w Aveiro, Uniwersytetem w Reims Champagne-Ardenne oraz Uniwersytetem Gazi. W ćwierćfinale UAM nie pozostawił złudzeń Uniwersytetowi w Peczu, wygrywając aż 5:1. Dopiero w półfinale lepszy okazał się Uniwersytet w Zagrzebiu, który zwyciężył 2:1. W meczu o brązowy medal Polki zremisowały z Uniwersytetem w Barcelonie 1:1, a następnie wygrały serię rzutów karnych 5:3, zdobywając brązowy medal Europejskich Igrzysk Akademickich.

– Brązowy medal to bez wątpienia ogromny sukces. Gdyby ktoś przed rozpoczęciem mistrzostw zaproponował mi trzecie miejsce, wziąłbym je w ciemno. Po zakończeniu turnieju pozostaje jednak lekki niedosyt, bo uważam, że obok Chorwacji i Barcelony byliśmy jedną z najlepszych drużyn tych mistrzostw. Najbardziej boli półfinał z Uniwersytetem w Zagrzebiu. Prowadziliśmy, a przez większą część spotkania byliśmy lepszym zespołem. Niestety, moim zdaniem na wynik wpłynęły również decyzje sędziów. Nie zgadzam się z przyznaniem rzutu wolnego, po którym Chorwatki zdobyły bramkę na 1:1, a dodatkowo nie został podyktowany ewidentny rzut karny dla naszego zespołu. Gdyby te sytuacje zostały ocenione inaczej, ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej i być może to my zagralibyśmy w finale. Co więcej, w finale czekał zespół z Portugalii, który wcześniej pokonaliśmy w fazie grupowej aż 5:0. To tylko pokazuje, że naprawdę było nas stać nawet na złoty medal. Mimo tego niedosytu jesteśmy bardzo szczęśliwi z brązowego medalu. Mecz o trzecie miejsce z Uniwersytetem w Barcelonie był niezwykle wymagający. To świetna drużyna, być może nawet najlepsza pod względem futsalowym na całym turnieju. Tym bardziej cieszy, że potrafiliśmy wytrzymać presję i zwyciężyć po serii rzutów karnych. Wygrana z Barceloną brzmi bardzo dobrze, ale przede wszystkim była efektem znakomitej gry dziewczyn. To właśnie spotkanie o brązowy medal pozostanie w mojej pamięci na długo. Było w nim wszystko: emocje, dramaturgia i szczęśliwe zakończenie. Z drugiej strony wciąż wracam myślami do półfinału, bo naprawdę niewiele zabrakło, abyśmy walczyli o złoto – mówi Wojciech Weiss, trener naszych futsalistek.

Warto wspomnieć, że szkoleniowiec prowadził też Akademicką Reprezentację Polski, która we wspomnianych AMŚ wywalczyła… również brązowy medal. – Można powiedzieć, że w tym sezonie brązowe medale wyjątkowo mi towarzyszą. Najpierw zdobyliśmy brąz z AZS UAM Poznań w Ekstralidze, później z reprezentacją wywalczyliśmy trzecie miejsce w międzynarodowym turnieju towarzyskim, następnie brązowy medal z Akademicką Reprezentacją Polski podczas Akademickich Mistrzostw Świata, a teraz kolejny. Cztery brązowe medale w ciągu dwóch miesięcy to całkiem imponujący dorobek. Można powiedzieć, że ten brąz mnie prześladuje, ale wyłącznie w pozytywnym znaczeniu – śmieje się Weiss. – Jestem przekonany, że ogromny wpływ na nasz wynik miały wcześniejsze Akademickie Mistrzostwa Świata. Rywalizacja z tak silnymi reprezentacjami jak Brazylia czy Portugalia, a także z zespołami z Kostaryki i Tajwanu, dała dziewczynom bezcenne doświadczenie i pewność siebie. Same podkreślają, że dzięki temu turniejowi zrobiły duży krok do przodu. Mam nadzieję, że za dwa lata ponownie będziemy mogli wystąpić w Akademickich Mistrzostwach Świata, bo wierzę, że ten zespół ma potencjał, by ponownie walczyć o medale. Teraz patrzymy już w przyszłość. Chcemy wystąpić na kolejnych Akademickich Mistrzostwach Europy w Saragossie. Jako aktualni akademiccy mistrzowie Polski mamy ambicję ponownie reprezentować nasz kraj i tym razem powalczyć o najwyższy stopień podium.

Jeśli chodzi o panów, to w futsalu Politechnika Gdańska w grupie zremisowała z Politechniką w Eindhoven, przegrała z Uniwersytetem w Peczu, pokonała Uniwersytet Franche-Comté 2:1, a następnie uległa Politechnice w Leirii 2:5, kończąc zmagania grupowe na czwartym miejscu. W walce o lokaty 13.–16. gdańszczanie pokazali jednak charakter. Najpierw po remisie 2:2 pokonali po rzutach karnych Uniwersytet w Mainz 4:2, a następnie w meczu o 13. miejsce zwyciężyli Izraelski Instytut Techniczny Technion 2:1 i zakończyli turniej właśnie na tej pozycji.

Medal mamy również… w koszykówce! Zawodniczki Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni pewnie wygrała swoją grupę, pokonując Politechnikę w Bukareszcie oraz Uniwersytet Loránda Eötvösa w Budapeszcie. W ćwierćfinale nie dała żadnych szans Uniwersytetowi w Aveiro, zwyciężając aż 82:50. Dopiero w półfinale lepszy okazał się Uniwersytet we Freibergu, który wygrał 74:53. W meczu o trzecie miejsce Polki ponownie zmierzyły się ponownie z Politechniką w Bukareszcie i tym razem także okazały się lepsze, wygrywając 78:63 i zdobywając brązowy medal.

Blisko medalu byli także koszykarze AMW. Gdynianie zajęli drugie miejsce w grupie po zwycięstwach nad Uniwersytetem w Debreczynie i Uniwersytetem w Zadarze oraz porażce z Uniwersytetem Bolońskim. W ćwierćfinale rozegrali jeden z najbardziej emocjonujących meczów turnieju, pokonując Uniwersytet w Nantes 85:84. W półfinale musieli jednak uznać wyższość Uniwersytetu w Zagrzebiu, przegrywając 60:84. W spotkaniu o brązowy medal stoczyli wyrównany bój z Uniwersytetem w Lublanie, lecz minimalna porażka 83:86 sprawiła, że zakończyli turniej na bardzo dobrym, choć pozostawiającym niedosyt, czwartym miejscu.

W siatkówce kobiet bardzo dobrze fazę grupową rozpoczął Uniwersytet Gdański. Gdańszczanki pokonały Węgierską Akademię Wychowania Fizycznego oraz Uniwersytet w Granadzie, a mimo porażki z Uniwersytetem w Zurychu zajęły pierwsze miejsce w grupie. W ćwierćfinale musiały jednak uznać wyższość Uniwersytetu Witolda Wielkiego z Kowna, przegrywając 1:3. W rywalizacji o miejsca 5.–8. przegrały z Uniwersytetem w Izmirze 0:3, a następnie w meczu o siódmą lokatę uległy Politechnice Monachijskiej 1:3. Ostatecznie zakończyły więc turniej na ósmym miejscu.

W drugiej części Europejskich Igrzysk Akademickich biało-czerwoni będą jeszcze rywalizowali w zawodach koszykówki 3×3, tenisa, piłki ręcznej, piłki nożnej i siatkówki plażowej.

Exit mobile version