Sobota 14 lutego przyniosła wiele powodów do świętowania. W Warszawie zakochani w szczypiorniaku mieli okazję zobaczyć dwa starcia drużyn AZS. Zawodniczki AZS UW sprawiły niespodziankę, pokonując drużynę AZS UMCS Lublin. Natomiast szczypiorniści AZS UW po przegranej z AZS AGH Kraków na pierwsze punkty w sezonie muszą jeszcze zaczekać.
Takiej kumulacji derbowych pojedynków nie było już dawno w hali Balon Arena. W weekend obie drużyny AZS UW czekały na swoje pierwsze zwycięstwa w sezonie. Natomiast rywale mieli nadzieję na wyjazd ze stolicy z kolejnymi punktami w tabeli.
Pierwsze na parkiecie zameldowały się zawodniczki z Warszawy i Lublina. Układ tabeli I ligi sugerował, że zespół gości będzie dominował w tym spotkaniu, ale od razu po rozpoczęciu meczu widać było wyrównaną walkę. Na koniec pierwszej partii spotkania zawodniczki AZS UW wyszły na trzy bramkowe prowadzenie po wykorzystaniu błędu rywalek i przeprowadzeniu szybkiego ataku. Druga odsłona meczu była walką bramka za bramkę’. Lepsze w tym spotkaniu okazały się zawodniczki gospodarzy i zwyciężyły wynikiem 32:29, zapewniając sobie pierwsze punkty w tym sezonie.
Jak mówiła trenerka drużyny AZS UW Katarzyna Skierska, radość po wygranym meczu jest bezcenna. – Przed tym spotkaniem zespół AZS UMCS znajdował się na drugiej pozycji w tabeli, natomiast my na ostatnim. Patrząc na układ tabeli, nasze szanse nie były obiecujące, zwłaszcza że nie wygrałyśmy w tym sezonie żadnego spotkania. Dziewczyny zagrały naprawdę fajny mecz z wielką ambicją i wolą walki. To spowodowało, że potrafiłyśmy przeciwstawić się zespołowi UMCS i w końcu odnieść zwycięstwo. W meczach, które do tej pory przegrałyśmy, a powinnyśmy były wygrać, zabrakło nam głowy i spokojnego rozegrania. W tym spotkaniu udało nam się to zrealizować i wygrać. W tym meczu zwyciężył cały zespół i każda zawodniczka dołożyła coś od siebie. To przechyliło szale zwycięstwa na naszą stronę – relacjonowała po meczu trenerka zespołu AZS UW.
Po emocjonującym spotkaniu kobiet na boisko wyszli zawodnicy AZS UW Warszawa oraz AZS AGH Kraków. Gospodarze pod wodzą nowego trenera – Krzysztofa Lipki rozpoczęli walkę o pierwsze punkty w Lidze Centralnej w tym sezonie. Choć początek spotkania był wyrównany, to zespół z Krakowa konsekwentnie utrzymywał kilkubramkową przewagę. Skutecznie wykorzystywał błędy gospodarzy i dokładał kolejne trafienia. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 19:15 dla AZS AGH. Druga odsłona meczu to znaczna przewaga gości. Spotkanie zakończyło się wysoką wygraną AZS AGH 41:27.
– Mieliśmy swoje założenia, które chciałem, żeby były realizowane, i właśnie tak się stało. Zdarzały się błędy, ale to też jest wkalkulowane w sport. Nie wykorzystaliśmy kilku stuprocentowych sytuacji, ale graliśmy przeciwko naprawdę dobremu zespołowi. Niestety u nas był widoczny brak dyscypliny taktycznej, przez co przewaga AZS AGH rosła. Miejsce AGH w tabeli nie jest przypadkowe, bo trzymają równy poziom gry. U nas tej powtarzalności nie ma – komentował po meczu trener Krzysztof Lipka.
Sobotnie mecze dla obu zespołów AZS UW były kolejnym sprawdzianem w ligowej rywalizacji. Dla kibiców szczypiorniaka i sympatyków AZS był to wyjątkowy dzień, bo w ciągu kilku godzin mogli obejrzeć starcia czterech drużyn spod znaku gryfa.
Tekst/foto: Katarzyna Kołat
