Przed decydującymi zawodami temperatura powoli zaczyna rosnąć, ale w tym przypadku nikogo to nie cieszy. W piątek 27 lutego, na zakopiańskiej Harendzie odbędzie się finał Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim – AZS Winter Cup.
Przez ostatnie miesiące studenci i studentki specjalizujący się w jeździe na nartach rywalizowali podczas pięciu etapów eliminacyjnych odbywających się od stacji GrapaSki przez Myślenice, aż po Palenicę. W porównaniu do ubiegłych sezonów na słabe warunki zimowe nikt nie mógł narzekać. Wszystko jednak wskazuje, że na finałowe zawody przyjdzie szybkie ocieplenie. Podczas decydującej rywalizacji w Zakopanem na termometrach ma być plus 8 stopni.
Prawo startu w finale AZS Winter Cup uzyskało 57 studentek i 68 studentów z kilkunastu uczelni. Walka o zwycięstwo w klasyfikacjach generalnych kobiet i mężczyzn jest już praktycznie w całości rozstrzygnięta. Pozostała już tylko jedna niewiadoma. Głównym smaczkiem będzie wygrana w finałowym dwuboju, czyli łącznym wyniku w gigancie i slalomie. Najlepsza kobieta i najlepszy mężczyzna w tej klasyfikacji otrzymają w użytkowanie samochód osobowy na trzy miesiące. Sponsorem nagrody jest salon Toyota W&J Wiśniewski.
W rywalizacji kobiet sprawa kryształowej kuli rozstrzygnęła się w zeszłym tygodniu podczas ostatnich eliminacji. Trofeum za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej slalomu giganta i slalomu zapewniła sobie Maja Woźniczka z Uniwersytetu Warszawskiego. Chociaż był to jej dopiero drugi sezon na stokach AZS Winter Cup, to rywalizacja pań przebiegała pod jej dyktando. Nie wiadomo jednak, czy zobaczymy ją w wielkim finale. O wszystkim przekonamy się w czwartek wieczorem, podczas weryfikacji.
– Szczerze mówiąc, nadal nie podjęłam ostatecznej decyzji co do finału. Bardzo chciałabym wystartować, bo ten sezon był dla mnie naprawdę wyjątkowy i fajnie byłoby go w ten sposób zakończyć, ale zastanawiam się też, czy nie przedłużyć sobie przerwy, bo przede mną maraton startów i Akademickie Mistrzostwa Polski. Rzeczywiście, w tym sezonie byłam naprawdę szybka, ale przyszło to zupełnie niespodziewanie. Spędziłam dużo mniej czasu na śniegu niż w poprzednich sezonach, więc jadąc na pierwszą edycję, nie oczekiwałam od siebie niczego specjalnego. Trudno wybrać jeden ulubiony start, bo cały sezon wspominam bardzo dobrze. Wspominając ten sezon, nie mogę też nie wspomnieć o wspaniałej sekcji UW, która przez cały czas mega mnie wspierała – powiedziała Maja Woźniczka.

Wszystko to sprawia, że finałowa walka o nagrodę główną może nabrać dodatkowego kolorytu. Przez cały sezon na najwyższym miejscu podium stanęły tylko trzy zawodniczki. Oprócz wspomnianej Mai Woźniczki, to w slalomie i gigancie wygrane odniosła Magdalena Bańdo (UŚ Katowice), która rok temu zwyciężyła finałowy dwubój oraz Maja Chyla, która triumfowała w gigancie. Ona także wie jak to jest odebrać główną nagrodę, a ostatni raz finał wygrała w 2024 roku. Do walki włączyć powinna się też Patrycja Florek (AWF Katowice), która w slalomie i gigancie zajmuje 4. miejsce w klasyfikacjach generalnych.
Ciekawie zapowiada się też finał w wykonaniu mężczyzn. W slalomie kryształową kulę zapewnił sobie też Juliusz Kierkowski (AWF Katowice), który w tym sezonie zwyciężył aż trzy razy w tej konkurencji. Nad drugim miejscu w klasyfikacji Maciej Schiele (AKF Kraków) ma komfortowe 165 punkty przewagi, a za wygraną w zawodach można otrzymać 150 punktów.
Na dobrej drodze do zdobycia kryształowej kuli jest Michał Żyto z Politechniki Warszawskiej zajmujący pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej giganta. Ma on jednak tylko 5 punktów więcej nad Jakubem Kolegowiczem (UEK Kraków), więc finał może wszystko zmienić. Dla przyszłego inżyniera będzie to ostatni występ w cyklu AZS Winter Cup, więc nie zamierza rezygnować z walki o wygraną.
– Mam pięć solidnych wyników, a pomóc może mi tylko lepszy, także nie widzę powodu dla którego miałbym nie iść na całość, a już szczególnie w związku z tym, że będzie to mój ostatni występ w cyklu. Harenda to też idealne miejsce do tego, ponieważ u wielu zawodników budzi ona lęki. Jeśli chodzi o dwubój, to zrobię co w mojej mocy, ale przed startem rzadko myślę o takich rzeczach. Dodatkowo zapowiadane warunki raczej sugerują loterię, więc nie ma sensu niepotrzebne nastawianie się w tę stronę – mówił Michał Żyto.
Finał AZS Winter Cup rozpocznie się 27 lutego o godzinie 9.00, od startu w slalomie gigancie. O godzinie 12:30 rozpocznie się slalom. Dekoracja planowana jest ok. godziny 14.00. Finał zawodów jest wstępem do narciarskiego święta w wydaniu akademickim. Na deser już 2 marca rozegrany zostanie team event oraz salom równoległy, a dzień później wystartują Akademickie Mistrzostwa Polski w narciarstwie alpejskim.
Organizatorem zawodów jest AZS Warszawa. Projekt jest współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki i Miasta Stołecznego Warszawa. Partnerami są: Toyota W&J Wiśniewski, Nordica, UYN, Dainese, Przegląd Sportowy, Onet, Magazyn NTN Snow & More, Skifoto, Reklawiz.
Strona: https://wintercup.pl/